StylJustinBieberLove
poniedziałek, 11 lutego 2013
Zawieszam bloga!!!
Cześć zawieszam tego bloga, ponieważ nie komentujecie więc nikt go nie czyta to po co mam pisać jak nikt go nie czyta to opowiadanie w ogóle mi nie wyszło może zacznę pisać inne, bo to schrzaniłam jest beznadziejne no to jak nie ma czytelników i komentarzy to nie ma bloga nikt go nie czyta to ja go nie będę pisać... A tu macie mojego nowego bloga http://bez-tajemnic-nastolatki.blogspot.com/ Więc Paaa!!!
środa, 16 stycznia 2013
Rozdział 6
Wstaliśmy wtuleni i się cicho zaśmialiśmy..
Poszłam się umyć a po mnie Justin...
-Idziemy na spacer..
-Takk chętnie.
Wyszliśmy z domu i po chwili zadzwonił mój telefon a ja się rozpłakałam momentalnie nad tym nie panując..
-Zdziwił mnie ten telefon bo Maxi się rozłączyła usiadła na ławkę i zaczęła płakać a ja nie wiem dlaczego..
-Maxim czemu płaczesz??
-Justin moi rodzice mieli wypadek samochodowy zderzyli się z tirem i nie żyją..
-Ooo boże Maxi tak mi przykro..
Poszliśmy do domu i powiedziałem
-Maxi twoi rodzice na pewno chcą żebyś przez nich nie płakała..
-Masz rację..i przestałam płakać po 2 godzinach przyszedł Jake przywialiśmy się..
Tydzień później
Na pogrzebie rodziców pojawiła się cała rodzina wraz z przyjaciółmi takimi jak Jb..
Po tym zapłakanym dniu wszyscy złożyli nam kondolencje i rozeszli się do swoich domów..
Niestety Jake musiał jechać na studia..i znów zostałam sama.....
-Justin ja się boje spać w tym wielki domu sama..
-Nie jesteś sama a poza tym już tu nie mieszkasz..
-Jak to?Spytałam ze zdziwieniem..
-Tak to pakuj wszystkie swoje rzeczy i przeprowadzasz się do mnie i mojej mamy...
-Ja nie mogę nie wiem co powiedzieć..
-Po prostu się zgódź a będę najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi...
-Dobrze już dobrze.Justin pomógł mi się pakować i zaniósł moje bagaże a było ich sporo i razem pojechaliśmy do domu justina..
-Ooo Maxim Justin mi powiedział o tej całej sytuacji przykro mi ale ciesze się ,że z nami zamieszkach..
-Dziękuję bardzo i nic się nie stało..
-Choć Maxi.
-Idę Juss zaprowadził mnie do mojego pokoju gdzie już kiedyś byłam..
-Dziękuję....
-Nie masz za co dziękować...To ja powinienem Co dziękować za to ,że się zgodziłaś...O boże jutro są urodziny Maxim i nie mam pomysłu co jej kupić..........W końcu od 16 lat jest prawko więc postanowiłem jej kupić samochód w końcu wiedziałem ,że ona o takim marzy od zawsze..
Następnego dnia....
-Heej kotku.
-Cześć co jest...
-Chodź coś ci pokaże..
-No dobrze już idę..
Zeszliśmy na dół na samochodzie była wielka kokarda...
-Taram to dla ciebie sto lat..
-Justin dziękuję..-Rzuciłam się na niego i zaczęliśmy sie całować..
W dzisiejszym dniu dostałam jeszcze mnóstwo prezentów a Justina mama podarowała mi piękny złoty naszyjnik z kolczykami..Zdała prawo jazdy na pierwszym razem...
----------------------------------------ROK PÓŹNIEJ----------------------------------------------------
-Jak tam kochanie..Spytałem
-A dobrze z tobą jak zawsze z resztą..
-No a jak i właśnie na taką odpowiedź czekałem..
Dziś są twoje 17 urodziny..
-Taak i i.
-Iiii mam zamiar zabrać cię na romantyczną kolację..
-Z chęcią..
To o 17:20
-Dobrze.
Oglądałam telewizor i patrzałam na komputerze różne rzeczy i wiadomości..
w końcu wybiła 17: i poszłam się ubrać i pomalować..I byłam już gotowa i poszliśmy z Justinem..
-Juss gdzie jesteśmy
-Wynająłem na pokój na jedną noc
-Ach to miło tylko ,że ja nie mam piżamy ani nic tylko ciuchy na zmianę.
-Coś wymyślimy..
-No dobrze.-Justin zamówił do pokoju wino i coś pysznego do jedzenia..
-Woow postarałeś się z myślą ,ze będzie romantycznie i udało ci się..
-Takk bo robię to z myślą o tobie i warto było widząc twoją uśmiechniętą buzie..
-Zarumieniłam się...
-Justin pożyczyłbyś mi jaką koszule bo nie mam piżamy..
-Tak jasne..Masz
-Dziękuję..Po 20 min. wyszłam z łazienki..
-Woow jestem aż taki wielki?
-Nie ,a czemu niby?
-Bo moja koszulka na tobie jest taka wielka..
-Oj tam..Wcale nie jest ,jest doskonała i wiąż pachnie wspaniale..
Oj to chyba przez to że mnie przytulałaś a ty tak świetnie pachniesz...
-Położyłam się koło Biebsa i nawet ni wiedząc kiedy usnęłam..
Wstaliśmy tak samo radośni jak usnęliśmy...
-Kocham cię-wyszeptał mi do ucha Juss...
-Ja cię też...
Poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic i się ubrałam.Wiedząc ,że Justin lubi jak noszę trampki.
-Uuuu sexy wyglądasz...
-Mrrauuuuu ty też..
-Ale ja się jeszcze ni ubrałem i jestem w samych spodniach...
-Przecież wiem tak wyglądasz o niebo lepiej..
-Grrr moja mała grzeczna księżniczka stała się niegrzeczną kocicą...
-Wrr..Podniecasz mnie kotku..
-Oj wieeem ty mnie też.
-Dziś musimy jechać do domu.
-Taak wiem.ale było bardzo fajnie..
-Taaak nie zaprzeczę..
Wieczorem byliśmy już w domu i to był dzień jak każdy inny Wstałam rano ku boku mojego ukochanego z którym chciałam dzielić życie do końca....A szłam spać również u tego samego boku przytulającego mnie..
-----------------------------------------------------------
Jak wam się podobał piszcie w komentarzach proszę to naprawdę dodaję mi otuchy i chęci do pisania.Komentarz wam zajmie góra 5 minut a mi napisanie jednego rozdziału około godziny więc proszę..A ten rozdział zajął mi jeszcze dłużej a i tak nie wyszedł tak jak chciałam bo napisałam już ten rozdział ale jakoś automatycznie mi się komputer zawiesił i byłam zmuszona go uruchomić ponownie i wszystko straciłam a tamten był naprawdę dobry i już mi się nie chciało pisać takiego z tymi wszystkimi dialogami bardziej szczegółowego i napisałam podobny ale w skróconej wersji i jestem tym bardzo zawiedziona .Nie wiem czy będę go dalej pisała bo jeżeli nie mam dla kogo to po co???
Chcę poznać wasze zdanie na temat bloga więc proszę o komentarze...
Poszłam się umyć a po mnie Justin...
-Idziemy na spacer..
-Takk chętnie.
Wyszliśmy z domu i po chwili zadzwonił mój telefon a ja się rozpłakałam momentalnie nad tym nie panując..
-Zdziwił mnie ten telefon bo Maxi się rozłączyła usiadła na ławkę i zaczęła płakać a ja nie wiem dlaczego..
-Maxim czemu płaczesz??
-Justin moi rodzice mieli wypadek samochodowy zderzyli się z tirem i nie żyją..
-Ooo boże Maxi tak mi przykro..
Poszliśmy do domu i powiedziałem
-Maxi twoi rodzice na pewno chcą żebyś przez nich nie płakała..
-Masz rację..i przestałam płakać po 2 godzinach przyszedł Jake przywialiśmy się..
Tydzień później
Na pogrzebie rodziców pojawiła się cała rodzina wraz z przyjaciółmi takimi jak Jb..
Po tym zapłakanym dniu wszyscy złożyli nam kondolencje i rozeszli się do swoich domów..
Niestety Jake musiał jechać na studia..i znów zostałam sama.....
-Justin ja się boje spać w tym wielki domu sama..
-Nie jesteś sama a poza tym już tu nie mieszkasz..
-Jak to?Spytałam ze zdziwieniem..
-Tak to pakuj wszystkie swoje rzeczy i przeprowadzasz się do mnie i mojej mamy...
-Ja nie mogę nie wiem co powiedzieć..
-Po prostu się zgódź a będę najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi...
-Dobrze już dobrze.Justin pomógł mi się pakować i zaniósł moje bagaże a było ich sporo i razem pojechaliśmy do domu justina..
-Ooo Maxim Justin mi powiedział o tej całej sytuacji przykro mi ale ciesze się ,że z nami zamieszkach..
-Dziękuję bardzo i nic się nie stało..
-Choć Maxi.
-Idę Juss zaprowadził mnie do mojego pokoju gdzie już kiedyś byłam..
-Dziękuję....
-Nie masz za co dziękować...To ja powinienem Co dziękować za to ,że się zgodziłaś...O boże jutro są urodziny Maxim i nie mam pomysłu co jej kupić..........W końcu od 16 lat jest prawko więc postanowiłem jej kupić samochód w końcu wiedziałem ,że ona o takim marzy od zawsze..
Następnego dnia....
-Heej kotku.
-Cześć co jest...
-Chodź coś ci pokaże..
-No dobrze już idę..
Zeszliśmy na dół na samochodzie była wielka kokarda...
-Taram to dla ciebie sto lat..
-Justin dziękuję..-Rzuciłam się na niego i zaczęliśmy sie całować..
W dzisiejszym dniu dostałam jeszcze mnóstwo prezentów a Justina mama podarowała mi piękny złoty naszyjnik z kolczykami..Zdała prawo jazdy na pierwszym razem...
----------------------------------------ROK PÓŹNIEJ----------------------------------------------------
-Jak tam kochanie..Spytałem
-A dobrze z tobą jak zawsze z resztą..
-No a jak i właśnie na taką odpowiedź czekałem..
Dziś są twoje 17 urodziny..
-Taak i i.
-Iiii mam zamiar zabrać cię na romantyczną kolację..
-Z chęcią..
To o 17:20
-Dobrze.
Oglądałam telewizor i patrzałam na komputerze różne rzeczy i wiadomości..
w końcu wybiła 17: i poszłam się ubrać i pomalować..I byłam już gotowa i poszliśmy z Justinem..
-Juss gdzie jesteśmy
-Wynająłem na pokój na jedną noc
-Ach to miło tylko ,że ja nie mam piżamy ani nic tylko ciuchy na zmianę.
-Coś wymyślimy..
-No dobrze.-Justin zamówił do pokoju wino i coś pysznego do jedzenia..
-Woow postarałeś się z myślą ,ze będzie romantycznie i udało ci się..
-Takk bo robię to z myślą o tobie i warto było widząc twoją uśmiechniętą buzie..
-Zarumieniłam się...
-Justin pożyczyłbyś mi jaką koszule bo nie mam piżamy..
-Tak jasne..Masz
-Dziękuję..Po 20 min. wyszłam z łazienki..
-Woow jestem aż taki wielki?
-Nie ,a czemu niby?
-Bo moja koszulka na tobie jest taka wielka..
-Oj tam..Wcale nie jest ,jest doskonała i wiąż pachnie wspaniale..
Oj to chyba przez to że mnie przytulałaś a ty tak świetnie pachniesz...
-Położyłam się koło Biebsa i nawet ni wiedząc kiedy usnęłam..
Wstaliśmy tak samo radośni jak usnęliśmy...
-Kocham cię-wyszeptał mi do ucha Juss...
-Ja cię też...
Poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic i się ubrałam.Wiedząc ,że Justin lubi jak noszę trampki.
-Uuuu sexy wyglądasz...
-Mrrauuuuu ty też..
-Ale ja się jeszcze ni ubrałem i jestem w samych spodniach...
-Przecież wiem tak wyglądasz o niebo lepiej..
-Grrr moja mała grzeczna księżniczka stała się niegrzeczną kocicą...
-Wrr..Podniecasz mnie kotku..
-Oj wieeem ty mnie też.
-Dziś musimy jechać do domu.
-Taak wiem.ale było bardzo fajnie..
-Taaak nie zaprzeczę..
Wieczorem byliśmy już w domu i to był dzień jak każdy inny Wstałam rano ku boku mojego ukochanego z którym chciałam dzielić życie do końca....A szłam spać również u tego samego boku przytulającego mnie..
-----------------------------------------------------------
Jak wam się podobał piszcie w komentarzach proszę to naprawdę dodaję mi otuchy i chęci do pisania.Komentarz wam zajmie góra 5 minut a mi napisanie jednego rozdziału około godziny więc proszę..A ten rozdział zajął mi jeszcze dłużej a i tak nie wyszedł tak jak chciałam bo napisałam już ten rozdział ale jakoś automatycznie mi się komputer zawiesił i byłam zmuszona go uruchomić ponownie i wszystko straciłam a tamten był naprawdę dobry i już mi się nie chciało pisać takiego z tymi wszystkimi dialogami bardziej szczegółowego i napisałam podobny ale w skróconej wersji i jestem tym bardzo zawiedziona .Nie wiem czy będę go dalej pisała bo jeżeli nie mam dla kogo to po co???
Chcę poznać wasze zdanie na temat bloga więc proszę o komentarze...
Rozdział 5
-----------------OCZAMI MAXIM--------------
Z sali kinowej wyszliśmy ostatni wciąż się całując...
-To co teraz na lody..
-Taaak a później możemy jeszcze iść się do centrum przejść...
-Taak to idziemy!
Po chwili dotarliśmy do budki z lodami i kupiliśmy sobie lody.
-To chodźmy do centrum.
-To idziemy do centrum.
Po 10 minutach stanęliśmy w miejscu gdzie wcześniej Justin Bieber wychodził z
samochodu ....
-Tu się poznaliśmy..
-Taak ,a dokładniej to przed sklepem...Wybuchłam głośnym śmiechem...
Juss odprowadził mnie do domu pożegnaliśmy się i była już 15:00..
-Cześć mamo cześć tato.
-Cześć córcia...Odpowiedział tata..
-A gdzie mama???Spytałam lekko zmartwiona...
-Poszła na zakupy..
-Aha to ja idę na górę.
-Papa.
Weszłam do pokoju i nagle dostałam sms'a od Justina i nasze sms'owanie brzmiało tak...
-Heej masz jakieś plany na dziś Maxim???
-Nie a co? xdd :)
-To dobrze bo cię porywam..
-A gdzie niby dopiero wróciłam do domu.:)
-Pójdziemy do restauracji coś zjeść tylko ubierz się elegancko...
-Postaram się tylko dla ciebie chociaż nie umiem ale jakoś dam radę.
-To super to będę u ciebie za 1 godz. :)
-Spoko czekam..
-Papa <3 <3 <3 <3
-Papapa <3 <3 <3
Zeszłam na dół przywitać się z mamą która wróciła już z zakupów...
-Cześć mamuś.
-Cześć mała..
-Maxim..Powiedzieli jednocześnie...
-Taak..
-Muszę jechać z tatą na to spotkanie w sprawie pracy i musimy jeszcze załatwić parę spraw..
-Aha dobrze rozumiem.
-Ale mamy jeszcze dobrą wiadomość..Twój brat przyjeżdża na miesiąc do domu..
-Fajnie..
To ja już pójdę na górę ,bo muszę się wyszykować.
-A gdzie idziesz?Zapytała mama..
-Justin mnie zabiera do jakiejś restauracji.
-Aha to baw się dobrze..
-A kiedy wyjeżdżacie.
-Dziś o 22:00 Mamy samolot.
-Aha to jeszcze zdążę się z wami pożegnać..
I pobiegłam pędem na górę do siebie i zmyłam z siebie makijaż i zrobiłam go od nowa a ubrałam
się w to.....Usłyszałam dzwonek do drzwi..-To do mnie...
Przejrzałam się szybciutko jeszcze w lustrze i zeszłam na dół pożegnałam się z rodzicami i wyszłam z domu..
-Woow wyglądasz , przepięknie..
-Dziękuję ty również...A był ubrany w to i wyglądał bosko.
-Chodź tu mój aniołku...
Weszliśmy do samochodu po czym po 15 minutach dojechaliśmy na miejsce.Szliśmy
w stronę restauracji aż naskoczyli na nas z nikąd paparazzi i się wystraszyłam...Obsypywali Justina setkami pytań:
-Czy to twoja nowa dziewczyna.
-Jak się czujesz..
-Kim ona jest..
-Twoja znajoma czy może coś więcej..
-A co z Jasmin..na to pytanie aż zrobiło mi się smutno..
Juss nie odpowiedział na żadne z pytań..
Usiedliśmy w stoliku i Justin zamówił dwa szejki bo ja je uwielbiam i coś do jedzenia...Pogadaliśmy chwilkę..
-Justin kim jest Jasmin..Spytałam smutna..a juss obiął moją twarz w swoje ręce..
-Ona nie była moją prawdziwą dziewczyną my tylko udawaliśmy parę żeby zrobiło się o nas głośno
ale to już przeszłość..
-Aha to dobrze..
Paparazzi cały czas stali prze restauracją...
Kiedy wychodziliśmy to znów się rzucili na nam z pytaniami ale my to olaliśmy......
Justin odprowadził mnie do domu..Pożegnaliśmy się długim soczystym buziakiem...
-Spotkamy się jutro..
-Taak a wiesz co możemy się jeszcze przejść do parku..
-Dobrze to chodźmy..
-Wiessz co??? mój brat przejeżdża na cały miesiąc..
-To wspaniale a jak ma na imię i ile ma lat..
-Ma na imię Jake i ma 19 lat..
-A wiesz coo ...nigdy mi nie mówiłaś kiedy masz urodziny...
-27 stycznia 1997..
-Woow to już niedługo..
-Ale to szybko zleciało będziesz kończyła 16 lat a ja 17 1 marca..
-Nooo..
-Fajnie..
-Robisz jakąś imprezkę..
-Jeszcze nie wiem ale pewnie tak i ty zaproszony zostaniesz jako pierwszy..
-Dziękuję...
--------------OCZAMI JUSTINA---------------
O nie za tydzień są jej urodziny ,a ja nie wiem co jej kupić..
-To co idziemy do domów swoich.
-Taaak.
-Pożegnaliśmy się soczystym długim buziakiem...
-Moi rodzice wyjeżdżąją na dwa tygodnie z jakimiś sprawami i ja zostanę z bratem..
-Aha to szkoda ,ale będziemy spędzać razem więcej czasu.
-Taak wieeem..
-Ale i tak jest mi trochę smutno...
-Nie przejmuj się jak chcesz to mogę Cię z rodzicami na lotnisko zawieść...Spytał z nadzieją w oczach ,że sie zgodzę i z troską.
-A naprawdę mógłbyś.
-Oczywiście ,że tak..
-Kocham cię...Powiedziałam romantycznie uszczęśliwiona...
-Ja ciebie też..
-To może wejdziesz..
-Takk z chęcią..
Po czym weszliśmy razem do domu i powiedziałam rodzicom ,że Justin ich zawiezie...
-Naprawdę jesteśmy prze szczęśliwi ,że nas zawieziesz dziękujemy..
-A tam dla rodziny Maxi wszystko..
-Maamooo?
-Tak córcia..
-Dzisiaj jestem sama w domu..
-Taak ,bo twój brat przyjedzie jutro wieczorem..
-Ja się boje sama zostać na całą noc tutaj...Czy Justin mógł by ze mną zostać i spać tu..
-Taak czemu nie ale nie wiem jak Justin czy się zgodzi..
-Oczywiście ,dziękuję.
--------------------OCZAMI JUSTINA---------
Zawieźliśmy ich na lotnisko i czekaliśmy na odlot samolotu...
-Mamo tato za minut odlatujecie.Powiedziała Maxi..
-Taak...
Przytuliłam ich bardzo mocno i tak też zrobił Justin
-Paapaa....Mowiła smutna Maxim..
-pa córcia pa
Jak poszli i weszli do samolotu zaczęła ryczeć jak małe dziecko któremu zabrano zabawkę...
I wtuliła się we mnie i dalej płakała..Gdy szliśmy do domu naskoczyli na nas paparazzi i ona wtuliła się we mnie jeszcze bardziej...
Weszliśmy do samochodu i ona się starała zakryć włosami żeby nie było jej widać takiej rozmazanej..
-Heej mała nie przejmuj się...
Teraz jedziemy do mnie po ciuchy..Byliśmy na miejscu i wyszliśmy z auta po czym zaczęliśmy rozmowę..
-Justin gdzie masz tu toaletę bo muszę się troszkę ogarnąć..
-Na górze w pokoju gościnnym..
-Oki to ja zaraz wracam...
-To szybko..
Czekałem na nią z niecierpliwieniem..I przyszła o 10 minutach i ja akurat skończyłem sie pakować.
Mamo ja jadę na noc do Maxi..
-Pa baw się dobrze.
-Papa
Jak dotarliśmy pod dom Maxim roiło się tam od paparazzi...
Staraliśmy się ich ominąć i nam się jakoś udało ale moja koszulka była przez nich cała podarta...
-No to wchodź kotek..
-Wchodzę kotek...Wybuchliśmy śmiechem...
---------------OCZAMI MAXIM----------------
Weszliśmy do mojego pokoju i była już 23:05
-Dobra masz tu kompa a ja idę się myć...
-Dobrze tylko szybko...
-Poszłam się więc umyć..
-Co tak długo...wykrzyczałem stojąc koło drzwi...
-Zaraz wychodzę..
-To ja wchodzę...
-To wchodź..
-Ohhh jesteś już ubrana..powiedział Justin zawiedziony...
-Tak jestem..wybuchał momentalnie śmiechem..
-Dobra o ja idę się myć..
-Dobra...usiadłam na tapczanie i wzięłam komputer i weszłam na TT...I Juss dodał tweeta i brzmiał on tak "Wyjątkowy dzień z wyjątkową osobą kocham cię + zdjęcie...
-Już jestem .....Powiedział Justin
-To chodź do mnie..
Obejrzymy jakiś film..
-Jaki ..
-A jakie masz....Spośród tych wybraliśmy horror i nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy razem do siebie wtuleni.....
--------------------------------------------------
Jak wam się podobało proszę piszcie komentarze bo on wam zajmie góra 5 minut a mi napisanie tego 1 godzinę..
wtorek, 15 stycznia 2013
Rozdział 4
Weszłam jeszcze na Facebooka i na Twittera I Justin był dostępny popisałam z nim chwile i poszłam się ubrać ten zestaw i umyłam zęby przeczesałam włosy i nagle dzwonek do drzwi zadzwonił..zbiegłam na duł najszybciej jak mogłam.I wyszłam z domu..
-Wooow prze prześlicznie wyglądasz...Powiedział Juss trochę się jąkał ale powiedział to tak słodko.
-Dziękuje.. ty też bosko wyglądasz..
-Dzięki..Zarumienił się...
-przed domem stał cudowny samochód..
-Zapraszam..Powiedział Justin otwierając drzwi od auta..
-Dziękuję..Ruszyliśmy...Masz śliczny samochód..
-A tam wole patrzeć na ciebie niż na durny samochód..Zaczęłam się śmiać
-To gdzie jedziemy?
-Niespodzianka?
-Mmmmmm...Lubię niespodzianki..Powiedziałam przeciągając.
-Mrrrrrr.
-Grrrr .HAHAHAHA
-Daleko jeszcze?spytała zaciekawiona..
-Jakieś 10 km..powiedział śmiejąc się..
-Coo??
-Już jesteśmy...Aaaa to już wiem dlaczemu to on się śmiał...i sama zaczęłam się śmiać..
-Gdzie jesteśmy.?
-Zobaczysz?
-Hmm..
-Tadam....Wyjął z kieszeni czarną chustę..
-Muszę....Spytałam zawiedziona..
-Oj musisz musisz..Zaczęliśmy się śmiać..
-Zawiązał mi opaskę na oczy...
-Justin?..
-Słucham...
-Boję się...
-Nie bój się jestem z tobą ,nie musisz się niczego bać....Po czym mnie przytulił bardzo mocno ale był delikatny.
-Masz rację..Uśmiechnęłam się...
-Chodź...Złapał mnie za rękę z ja się w nią wtuliłam i poszłam z nim..
-Justin??Odszedł ode mnie nie było go koło mnie..
Więc postanowiłam zdjąć opaskę i tak właśnie zrobiłam..Otworzyłam oczy i mnie zatkało...Nie mogłam wymówić ani jednego drobnego słówka byłam tak wzruszona tym co zobaczyłam ,że tylko powiedziałam cichutko prawie nie słyszalnie-Dziękuję.
-Nie ma za co...
Usiadłam na trawie i po chwili koło mnie usiadł Justin i spytał
-Jak ci się podoba?
-To wspaniałe.Nie mogłam uwierzyć w to co widzę wszędzie pełno kwiatów roślin drzew małe jeziorko wszystko to w tak wielkim mieście nie mogłam uwierzyć ,że w takim mieście jest taka piękna kolorowa cicha łąka pełno motyli to było piękne..W końcu oderwałam się od tego widoku i spojrzałam Justinowi w oczy a on na to....
-Kocham Cię....Zaczął mnie namiętnie całować w końcu udało mi się go od siebie odepchnąć a on zaczą smutnieć przytuliłam go i powiedziałam mu do ucha..
-Kocham Cie tak samo jak ty mnie..I znów zaczęliśmy się całować trwało to chyba z 10 minut..Mimo ,że miałam 15 lat to to był mój pierwszy prawdziwy pocałunek bo cmoknięcie w usta to se można czy w policzek ale to był mój pierwszy pocałunek i czułam ,że z odpowiednim chłopakiem...
-Ohh poczekaj chwilkę pobiegł do samochodu a ja podziwiałam widoki Biebs przyszedł i wręczył mi pięnu duży bukiet czerwonych róż..
-Justin...
-Nic nie mów..I zaczęliśmy się namiętnie całować..Oderwaliśmy się w końcu od siebie a Justin zdenerwowany usiadł bliżej mnie i zadał pytanie...
-Maxim podobasz mi się już od naszego pierwszego spotkania i to tak na poważnie teraz czuję ,że jesteś częścią mnie.
-Justin nie wiem ci powiedzieć..
-Odpowiedz mi tylko na jedno pytanie..
-Hmmm
-Maxi czy zostaniesz moją dziewczyną??Patrzał a w jego oczach było widać iskierki nadziei...Nie odpowiadałam przez dłuższy czas żeby podtrzymać go w napięciu..
-Justin myślałam ,że nigdy nie spytasz tak tak taaaaaaaaaaaak....
Zaczęliśmy się namiętnie całować i potem wyszeptałam mu do ucha..
-Czuję ,że jesteś częścią mojego życia teraz nie wiem co bym zrobiła gdybyś mnie zostawił....Kocham Cię...
-Też tak czuję i obiecuję ,że nigdy prze nigdy cię nie zdradzę...Kocham Cię..
-Juss musimy już wracać..
-Dobrze.
Dojechaliśmy .
-Masz jutro wolny czas..Spytaj Juss.
-Taak mam.
-A może chciałabyś do mnie przyjść i poznać moich rodziców jutro podczas kolacji...Mówił nieśmiały..
-Tak chętnie...
a ten zaczął się cieszyć jak głupek haha i zaczęłam się z niego śmiać
-Aaa no, ten mogłabyś zostać u mnie na noc..Zapytał a jego oczy błyszczały się coraz bardziej...
-Muszę to obgadać z rodzicami jeśli nie będą mieli nic przeciwko to chętnie..A twoi rodzice się zgodzą?
-Taaak oni sami mi kazali się ciebie spytać ....A ja zaczęłam się śmiać jak głupia..
-Onieeeeee!!!
-Co się stało??
-Nic tylko ,że jutro szkoła nie lubię tam chodzić..
-Aha to spotkamy się jutro przyjadę po ciebie około 18:00 pasuje..
-Jak najbardziej..
-To pa
-Papa pożegnaliśmy się krótkim lecz prawdziwym od serca pocałunkiem..
Wchodzę do domu:
-Cześć wszystkim..
-Heej
-Mamo ,tato poznaliście już Justina
-Takk
-I co o nim myślicie???
-Jest bardzo fajny ,miły i odpowiedzialny..
-Czyli go polubiliście..
-Taaak..A co?
-A nic tak po prostu pytam..
-Jego rodzice mnie jutro do nich na noc zapraszają...Mogę iść???Pytałam z nadzieją..
-Takk czemu nie..
-Jeej kocham was.
-Pa ,Ide do góry.
Poszłam się umyć i potem zadzwoniłam do Amy i jej wszystko opowiedziałam i ona się strasznie cieszyła.
Poszłam się umyć i wskoczyła w piżamę...
O 23:20 ktoś rzucał w moją szybę kamyczkami otworzyłam okno i to był Justin i niechcący rzucił mi kamyczkiem w głowę...
-Przepraszam nie chciałem..Powiedział z wyrzutem sumienia...
-Dostanie Ci się za to...Zeszła po cichu na dół moi rodzice spali w sypialni więc nie było słychać jak otworzyłam drzwi...
-Cześć Kochanie..Powiedział współczująca Justin...
-Witam Kotku..Dostanie ci się za tego kamyczka i zaczęłam go gonić w między czasie mi się przypomniało ,że jestem w piżamie
-Kotku poczekaj nie biegnę dalej bo jestem w piżamie w owieczki...
-No i co ja też..
-Taak ale nie w owieczki..
-I tak się nie zatrzymam..Hahaha
-Zaczęłam szybciej biec dogoniłam go i rzuciłam się na niego tak ,ze wylądował na plecach na trawię a ja na nim..i zaczęliśmy się śmiać a potem całować za chwilę on się oderwał.
-Sexy wyglądach w tej piżamie w owieczki..Powiedział czule..
-Wariat!Odpowiedziałam śmiesznie...w drodze powrotnej szliśmy w stronę mojego domu za rękę...i doszliśmy pożegnaliśmy się pocałunkiem...
--------------------OCZAMI JUSTINA------------
wróciłem do domu całkiem sam ale szczęśliwy ,że mogłem ją zobaczyć w piżamie w owieczki..Nie mogłem zaprzeczyć była urocza i wydaje mi się ,że się zakochałem <3 i to chyba była prawda...Byłem zakochany ona jest częścią mnie..I ją kocham...Usnąłem zadowolony i taki się też obudziłem była już 9:20 więdz postanowiłem zadzwonić do mojej księżniczki i spytać jak się czuję..
-Heej mała Maxi.
-Heej duży Justin..Hahaha
-Co tam u cb i jak się czujem .
-A w porządku a czuję się wspaniale to chyba po wczorajszym.
-No chyba taaak...
-Wiesz co..
-co?
-Kocham Cię najbardziej na świecie...
-Ja ciebie też i nie mogę się doczekać wieczoru jak znowu się z tobą spotkam..Powiedziałam radośnie...
-Ja też nie dobra kończę do zobaczenia
-Taak do zobaczenia jak najbardziej a co do kończenia to nie jestem za..
-Oj tam dasz rade..
-Nie sądzę ..dobra ja się idę myć..
-Też chcę..
-Hahaha nie rozśmieszaj mnie....
-Ja nie żartuję...
-No nie wiem okażę się wieczorem....Zaśmiałam się diabelsko..
-Uuuu robisz się niegrzeczna lubię takie..Mrrr...
-Taaataataaaa fajnie ja też lubię niegrzecznych chłopców Grr..
-Papa
-papa..
Po tej rozmowie motyle mi zaczęły latać w brzuchu i zrobiło mi się przyjemnie gorąco..
Poszłam się umyć wyciągnęłam z szafki jakieś byle jakie ciuchy i się ubrała zadzwoniłam do Amy i umówiłyśmy się do parku po szkole .Wróciłyśmy do domów o 15:30 zjadłam obiad który przygotowała mama i zaczęłam się powoli pakować jak spakowałam potrzebne rzeczy to była już 16:45 i poszłam do kuchni coś zjeść i przyszłam znowu do pokoju i myślałam co ubrać i w końcu ubrałam się w to bo wiedziała jak Justin lubi kolor fioletowy i takie wiszące spodni dlatego zrobię mu przyjemność i się tak ubiorę Pomalowałam się lekko i już była 17:50 zeszłam na dół spakowałam jeszcze przedtem małą torebkę podręczną miałam w niej telefon pieniądze i jeszcze gumy i miętówki lubię je...
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi otwiera a tam Justin a kto niby inny..
-Heej kocie..
-Jaki tam koci ty to dopiero kot jesteś..Mrrrauuu!!!
-Oooooo widzę ,że ubrałaś się tak jak lubię.Hmm
-Ohhh takk specjalnie dla ciebie....
-Dziękuję właśnie uszczęśliwiłaś mnie jeszcze bardzieja myślałeś ,że bardziej się już nie da noo a jak mnie jeszcze pocałujesz to już będzie maxx chyba bo nigdy nie czułem się z kimś tak dobrze jak z tobą..
-Mmmmm miło mi się zrobiło ,zobaczymy wieczorem może da się jeszcze bardziej być szczęśliwym z odobą obok..
-Mrrr kocham Cię..
-Ja ciebie też ale mnie za bardzo podniecasz więc chodźmy już..
-Oki
Dojechaliśmy na miejsce...
-Justin boję się...
-Czego niby..
-Że twoi rodzice mnie nie polubią...
-Gadanie nie bój się na pewno cię polubią znam ich...Oni są spoko.
-Dobra trochę mnie uspokoiłeś..Pocałował mnie..
-A teraz???
-Po pocałunku jeszcze lepiej...
-Idziemy.....
Puk Puk Puk Puk Puk Puk Puk Puk
Proszę
-wchodź..
-Dzięki.
-Dobry wieczór.
-Dobry wieczór
-Ooo a jednak u nas zanocujesz bardzo się ciesz a nie wiesz jak Justin się cieszył wiedzą ,że poznasz jego rodzinę...Zachichotałam cichutko..
-Chodź Maxi Poznać kogoś...
-Oki
-Gdzie moja mała księżniczka Jazzy.
-Oooo tu jesteś..
-Justin nie mówiłeś ,że masz młodszą siostrę.
-Oj tam oj tam chciałem ci niespodziankę zrobić bo wiem jak bardzo lubisz dzieci..
-Tak masz rację bardzo je lubię Heej mała Jazzy..
Co u ciebie słychać ,ale masz fajne zabawki normalnie zazdroszczę zachichotałam...
-Dobra chodź na dół.
-Już idę idę............poczekaj na mnie bo nienadąrzam.
-Położył moje toby w kącie..
-Chodź oprowadzę cię.
-Dobrze już idę
-Tutaj jest pokój gościnny w którym ty będziesz spać a ja śpię w pokoju tuż obok ale zaraz to co najlepsze to na końcu tutaj kuchnia tu masz łazienkę w swoim pokoju jeszcze ja mam swoją i na dole jest moich rodziców ,salon już widziałaś a tutaj pokoik Jazzy...
-Ooo jaki różowiutki.
-No a jak brat malował,
-Taaa mhm jasne..
-No dobra ale kolor pomogłem wybrać..Wybuchłam śmiechem a on razem ze mną...
-A teraz Taram moje królestwo..
-Woow fajnie tu masz..
-Wieeem ale patrz teraz.Wysuwane drzwi na guziczek a tam coo??...
-Ogromna garderoba Justina Biebera ,kiedyś marzyłam żeby ją zobaczyć..Oj marzenia się spełniły..
-No to widzisz...Siadaj sobie gdzie chcesz a ja przyniosę coś do picia...
-Oki..Czekam tylko szybko bo tyle nie wytrzymam bez ciebie...
-Postaram się....
-To się staraj..Jak najbardziej!!!
Czekam tu na niego i rozglądam się w jego cudnym pokoju i nagle zobaczyłam łóżko i się na nie położyłam i było bardzo wygodne..
-Jestem
-Nareszcie bo idę do ciebie tęskniłam..Podeszłam do niego a on myślał ,że chcę go przytulić ,a ja wzięłam picie i poszłam z powrotem na łóżko i leżałam a on się na mnie patrzał jak w obrazek i nagle powiedział..
-Świnia...
-A co ja ci zrobiłam..
-Nie chciałaś mnie przytulić
-Oj dobra dobra już idę...a on mnie wziął na ręce i stanął na łóżko i powiedział..
-Ja ci dam już ja ci pokaże..
-Położył mnie na łóżko i położył się na mnie i zaczął całować po szyi było mi przyjemnie a on jednym zwinny ruchem się przekręcił tak ,że ja wylądowałam na nim..
-Wariat!!! Wykrzyczałam aż jego mama Pattie się wystraszyła i przybiegła na górę..
-Co się dzieje!!!
-Mamo!! Nic my tylko się wygłupiamy..
-Taaa mhmmm dobra nie mieszam się....Tylko mi jej nie zamęcz bo nie będę miała z kim pogadać.
-Oj mamo wyjdź już..
-Dobrze idę papa tylko się tak nie drzyjcie..
-Jak poszła to ja wybuchłam śmiechem i nie mogłam się powstrzymywać nagle Justin mnie pocałował..
-To najlepszy sposób w jaki ktokolwiek mnie uciszył..Dziękuję..
-A tam zrobiłem to mnie denerwowałaś tym śmianiem się..
-Dziękuję wieszzz miły jesteś...Powiedziałam jak obrażona..Ale wcale tak nie było..
Przepraszam ja nie chciałem ..Poczułem się winny.
-Żartowałam
-Głupi żart..
-Sorki..
-Teraz to ja żartowałem..
-Wariat..
Hahhaha...Wtuliłam się w jego tors a on we mnie i nawet nie wiem kiedy usnęliśmy...
NASTĘPNEGO DNIA
Wstałam o 9:55 Justin tak słodko spał i nie chciałam go budzić .Więc poszłam cichutko
do swojego pokoju wzięłam ubrania i się przebrałam i poszłam zobaczyć do Justin leżął na łóżku otwierając oczy przyglądał mi się i za chwilkę powiedział:
-Woooow naprawdę dzisiaj przepięknie wyglądasz Cudnie!!!..
-Dziękuję.
-Pójdziemy dzisiaj do kina na jakąś komedie czy horror..
-Jasne mnie nie musisz długa namawiać...Oboje się zaśmialiśmy..
To idź się ubierz i pójdziemy
-Oki
Za 10 minut wyszedł i wyglądał bosko aż czułam ,że moje nogi stały się jak wata giętkie i miękkie
-Bosko kotku aż mnie z nóg zwaliłeś...
-Oj nie przesadzaj tobie nikt nie dorówna jesteś najpiękniejsza...
-Ohhh dziękuję..hahha..
-To co idziemy.
-Taak z tobą zawsze i wszędzie..uśmiechnął się promiennie..i ja tak samo...
Dotarliśmy do kina Juss kupił duż popcorn i dwie cole wybraliśmy się na horror bo nic innego nie było..
-Juss ja się boje!!!Wiesz jak nie lubię horrorów..
-Wiem ,ale masz mnie i nie musisz się niczego bać..
-Tak wiemmm chyba masz racje..
-Ooooo takk znów zwycięstwo Yea!!!..Zaczął się cieszyć jak dziecko które dostało czekoladę
a ja tak się z niego śmiałam..
-Wariat...I to w tobie kocham..
-Wiedziałem ,że to powiesz..
-Skąd niby wiedziałeś..
-Bo cię kocham i znam cię na tyle dobrze ,że wiem co myślisz ale czasami naprawdę potrafisz mnie zaskoczyć..
W trakcie filmu strasznie się bałam i się przytuliłam do JB a on mnie przytulił i pocałował czule
-Przestałam się trochę bać wieszz.
-Oj wiem wiemm...
-To też wieszz..
-Bo ja zawsze tak na ciebie działam.. całowaliśmy się przez resztę filmu....
Rozdział 3
I po 25 minutach dotarliśmy na miejsce....
--------------------------------------------------
-Justin..
-Takk???Spytał troszkę nieśmiało...
-To my już pójdziemy na widownię...
-A może chciałybyście iść ze mną za kulisy i być tam podczas koncertu....
-Nie wiem czy tak możemy sobie po prostu za kulisy wejść..
-No jasne że możecie.! To co..
-No dobrze...
-Oki..To chodźcie zaprowadzę was....
-Dziękuję ,ale to mi się wydaje trochę dziwne....Powiedziałam lekko przerażona z błyszczącymi oczami..
-Czemu co się stało...Spytał troskliwie obejmując moją twarz rękoma..
-Nic takiego ale poznałeś mnie zaledwie wczoraj a już mnie zapraszasz za kulisy na swój koncert...
-Taak..Powiedział spokojnie
-Co tak?
-rzadko tak robię ,ale ufam ci mimo ,że poznałem cie wczoraj i naprawdę Cię lubię jesteś jakaś inna nie taka jak każda dziewczyna ty ty jesteś o wiele lepsza...
-Zaraz wracam zostawię was samych..Powiedziała Amy..
-Ja też tak naprawdę poznałam się wczoraj i czuje ,że mi na tobie zależy jesteś taki miły troskliwy i przede wszystkim zabawny..Bardzo cię lubię..Powiedziałam cykając się ledwo co było mnie słychać...
-Też cię bardzo lubię..Dał mi soczystego długiego buziaka w policzek a mi strasznie ulżyło...
-Czyli nie zrezygnujesz i zostanie tutaj za kulisami?Spytał z płomykiem nadziei w oczach...
-Nie nigdy...Zostaję..Po czy się promiennie uśmiechnęłam do niego a on do mnie....
-W słuchawce usłyszałem ,że za 5 min wchodzę więc dałem buziaka Maxim i mocno ją przytuliłem a ona odwdzięczyła mi się również buziakiem ale to było cmoknięcie ust czyli coś więcej..I zacząłem się głupio cieszyć ja jakiś idiota ale za to koncert wyszedł wspaniale...
-Świetny koncert Justin!!!!Pogratulowała mu Amy..
A ja po prostu dałam mu buziaka w policzek z czego zaczął bardzo się cieszyć...I ja też byłam szczęśliwa..
-Justin macie tu jakieś toalety czy coś żeby się przebrać?Spytałam spokojnie...
-Możecie się przebrać w mojej garderobie..
-Nie wiem czy to dobry pomysł...powiedziałam odrobinę ironicznie..
-Dlaczego???Zasmucił się Juss.
-Aaaa nie będziesz nas podglądać...Powiedziałam ledwo co powstrzymując się od śmiechu Amy która stała obok mnie też się powstrzymywała..
-No nie wiem czy to możliwe...Powiedział cicho się śmiejąc.
-Justin!!!Mówiąc to jednocześnie spojrzałam na Amy a ona na mnie i od razu wybuchłyśmy niekontrolowanym śmiechem co mnie jeszcze bardzo rozbawiło..
-Coo? z czego się tak śmiejecie..Justin udając głupka dopytywał się ciągle czegoś..
-No dobra to zaprowadź nas do tej garderoby.-Mówiłam ciągle się śmiejąc...
-To chodźcie..Oki...odpowiedziałam.
-Jesteśmy wchodźcie a ja tu zaczekam ,tylko szybko ba jeszcze muszę się przebrać na tą imprezkę..
-Spoko..
-Ja rozumiem ,że idziecie ze mną na nią bo samemu mi się nie będzie chciało...
-Nieeee no co ty..Przebieram się po to by mnie menele oglądali...Powiedziałam ironicznie..A Biebs od razu wpadł w śmiech a my razem z nim..
- No możesz już wchodzić..Powiedział otwierając drzwi..
-Wow ,woow ,woooow !!!!! Ślicznie wyglądacie...
-Dziękuję...Pocałowałam go w policzek...poczekałyśmy 10 minut pod drzwiami i wyszedł...
-No ,no ty też nieźle wyglądasz.powiedział i p chwili cmoknął mnie w policzek...Zarumieniłam się...
-Chodźcie już gołąbeczki...
-Amy ,poza ty żadni my to było tak po przyjacielsku...Powiedziałam odwracając się do Justina i puściłam mu oczko na co on zareagował promiennym uśmiechem...
-Weszliśmy na wielką salę.gdzie było sporo ludzi głównie z ekipy..
-Napijecie się czegoś??Spytałem z nadzieją ,że tak..
-Takk chętnie..
-To chodźcie..
-Oki..
-Macie!!!
-Dziękuję <3
-Proszę
-Gdy wypiłam sok poszłam usiąść obok Justina..
-Zatańczysz..Podszedł Justin z błyszczącymi oczami pełnymi nadziei...
-Tak chętnie..Jak weszliśmy na parkiet to nagle muzyka zmieniła się z szybkiej na wolną.Wszyscy tańczyli przytuleni oprócz nas..Po chwili przełamałam się i zatańczyłam tak zwany taniec przytulaniec wtuliłam się w jego tors i tańczyliśmy tak do końca piosenki ,a na samym końcu pocałował mnie w usta , a ja zobiłam to samo...
-Pójdę usiąść
-Ja też ,zmęczyłem się..
-Ja tak samo...
Był już koniec imprezy więc wszyscy się rozeszli oprócz nas bo Justin miał nas jeszcze do domu zawieść i tak zrobił po drodze.Pożegnałam go pocałunkiem w policzek i przytuleniem..
-Do zobaczenia Maxim..Powiedział moje imię tak słodko ,że nie mogłam przestać na niego patrzeć..
-Do zobaczenia..
-Mam nadzieje ,że jutro razem gdzieś wyskoczymy..
-Taak chętnie pa
-Pa.
Pożegnałam się z Amy i poszłam do domu..
-Cześć tato.
-Cześć mała..
-Jak tam koncert
-Świetnie..Dzięki ,że pytasz..
-Ooo mama cześć..
-Heej kotku Fajnie było na koncercie.
-Wspaniale..
-Pa idę do siebie do pokoju bo jestem strasznie zmęczona..
-papa dobranoc
-Pobiegłam do góry rzuciłam się na łóżko i od razu zasnęłam..Obudziłam się dopiero o 9:00 i zeszłam na dół zjeść śniadanie...
-Cześć mamo cześć tato.
-cześć kotku .Powiedzieli jednocześnie co mnie bardzo rozbawiło..
Nagle usłyszałam dźwięk mojej komórki i szybko pobiegłam na górę.Sięgam po telefon na wyświetlaczu pojawiło się "Justin <3" od razu odebrałam.
-cześć Maci.
-Cześć..
- Co tam u cb..
-A spoko a u cb..
-Jakoś tak leci po trochu..
-Aham..
-Maxim?
-Takk..spytałam pełna nadziei ,że zaprosi mnie na randkę..
-Wiesz pomyślałem ,że może zechciałabyś pójść ze mną do parku i czy ja wiem możemy później pójść na jakieś lody czy coś..Spytał trochę zawstydzony.
-Takk chętnie z tobą pójdę..
-Naprawdę?Spytał zdziwiony.
-Mam być szczera?
-Musisz..I nagle posmutniał przeczuwając odmowę..
-Taaak z największą chęcią pójdę...Powiedziałam się wydzierając do słuchawki..
-Łłłłiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii krzyczał ciesząc się..
-To o której po mnie przyjdziesz....
Nwm tak o 11:30 pasuje czy potrzebujesz więcej czasu???
-Tak pasuje tyle czasu mi w zupełności starczy..
-Dobrze to do zobaczenia....
-Do zobaczenia...............
--------------------------------------------------
-Justin..
-Takk???Spytał troszkę nieśmiało...
-To my już pójdziemy na widownię...
-A może chciałybyście iść ze mną za kulisy i być tam podczas koncertu....
-Nie wiem czy tak możemy sobie po prostu za kulisy wejść..
-No jasne że możecie.! To co..
-No dobrze...
-Oki..To chodźcie zaprowadzę was....
-Dziękuję ,ale to mi się wydaje trochę dziwne....Powiedziałam lekko przerażona z błyszczącymi oczami..
-Czemu co się stało...Spytał troskliwie obejmując moją twarz rękoma..
-Nic takiego ale poznałeś mnie zaledwie wczoraj a już mnie zapraszasz za kulisy na swój koncert...
-Taak..Powiedział spokojnie
-Co tak?
-rzadko tak robię ,ale ufam ci mimo ,że poznałem cie wczoraj i naprawdę Cię lubię jesteś jakaś inna nie taka jak każda dziewczyna ty ty jesteś o wiele lepsza...
-Zaraz wracam zostawię was samych..Powiedziała Amy..
-Ja też tak naprawdę poznałam się wczoraj i czuje ,że mi na tobie zależy jesteś taki miły troskliwy i przede wszystkim zabawny..Bardzo cię lubię..Powiedziałam cykając się ledwo co było mnie słychać...
-Też cię bardzo lubię..Dał mi soczystego długiego buziaka w policzek a mi strasznie ulżyło...
-Czyli nie zrezygnujesz i zostanie tutaj za kulisami?Spytał z płomykiem nadziei w oczach...
-Nie nigdy...Zostaję..Po czy się promiennie uśmiechnęłam do niego a on do mnie....
-W słuchawce usłyszałem ,że za 5 min wchodzę więc dałem buziaka Maxim i mocno ją przytuliłem a ona odwdzięczyła mi się również buziakiem ale to było cmoknięcie ust czyli coś więcej..I zacząłem się głupio cieszyć ja jakiś idiota ale za to koncert wyszedł wspaniale...
-Świetny koncert Justin!!!!Pogratulowała mu Amy..
A ja po prostu dałam mu buziaka w policzek z czego zaczął bardzo się cieszyć...I ja też byłam szczęśliwa..
-Justin macie tu jakieś toalety czy coś żeby się przebrać?Spytałam spokojnie...
-Możecie się przebrać w mojej garderobie..
-Nie wiem czy to dobry pomysł...powiedziałam odrobinę ironicznie..
-Dlaczego???Zasmucił się Juss.
-Aaaa nie będziesz nas podglądać...Powiedziałam ledwo co powstrzymując się od śmiechu Amy która stała obok mnie też się powstrzymywała..
-No nie wiem czy to możliwe...Powiedział cicho się śmiejąc.
-Justin!!!Mówiąc to jednocześnie spojrzałam na Amy a ona na mnie i od razu wybuchłyśmy niekontrolowanym śmiechem co mnie jeszcze bardzo rozbawiło..
-Coo? z czego się tak śmiejecie..Justin udając głupka dopytywał się ciągle czegoś..
-No dobra to zaprowadź nas do tej garderoby.-Mówiłam ciągle się śmiejąc...
-To chodźcie..Oki...odpowiedziałam.
-Jesteśmy wchodźcie a ja tu zaczekam ,tylko szybko ba jeszcze muszę się przebrać na tą imprezkę..
-Spoko..
-Ja rozumiem ,że idziecie ze mną na nią bo samemu mi się nie będzie chciało...
-Nieeee no co ty..Przebieram się po to by mnie menele oglądali...Powiedziałam ironicznie..A Biebs od razu wpadł w śmiech a my razem z nim..
- No możesz już wchodzić..Powiedział otwierając drzwi..
-Wow ,woow ,woooow !!!!! Ślicznie wyglądacie...
-Dziękuję...Pocałowałam go w policzek...poczekałyśmy 10 minut pod drzwiami i wyszedł...
-No ,no ty też nieźle wyglądasz.powiedział i p chwili cmoknął mnie w policzek...Zarumieniłam się...
-Chodźcie już gołąbeczki...
-Amy ,poza ty żadni my to było tak po przyjacielsku...Powiedziałam odwracając się do Justina i puściłam mu oczko na co on zareagował promiennym uśmiechem...
-Weszliśmy na wielką salę.gdzie było sporo ludzi głównie z ekipy..
-Napijecie się czegoś??Spytałem z nadzieją ,że tak..
-Takk chętnie..
-To chodźcie..
-Oki..
-Macie!!!
-Dziękuję <3
-Proszę
-Gdy wypiłam sok poszłam usiąść obok Justina..
-Zatańczysz..Podszedł Justin z błyszczącymi oczami pełnymi nadziei...
-Tak chętnie..Jak weszliśmy na parkiet to nagle muzyka zmieniła się z szybkiej na wolną.Wszyscy tańczyli przytuleni oprócz nas..Po chwili przełamałam się i zatańczyłam tak zwany taniec przytulaniec wtuliłam się w jego tors i tańczyliśmy tak do końca piosenki ,a na samym końcu pocałował mnie w usta , a ja zobiłam to samo...
-Pójdę usiąść
-Ja też ,zmęczyłem się..
-Ja tak samo...
Był już koniec imprezy więc wszyscy się rozeszli oprócz nas bo Justin miał nas jeszcze do domu zawieść i tak zrobił po drodze.Pożegnałam go pocałunkiem w policzek i przytuleniem..
-Do zobaczenia Maxim..Powiedział moje imię tak słodko ,że nie mogłam przestać na niego patrzeć..
-Do zobaczenia..
-Mam nadzieje ,że jutro razem gdzieś wyskoczymy..
-Taak chętnie pa
-Pa.
Pożegnałam się z Amy i poszłam do domu..
-Cześć tato.
-Cześć mała..
-Jak tam koncert
-Świetnie..Dzięki ,że pytasz..
-Ooo mama cześć..
-Heej kotku Fajnie było na koncercie.
-Wspaniale..
-Pa idę do siebie do pokoju bo jestem strasznie zmęczona..
-papa dobranoc
-Pobiegłam do góry rzuciłam się na łóżko i od razu zasnęłam..Obudziłam się dopiero o 9:00 i zeszłam na dół zjeść śniadanie...
-Cześć mamo cześć tato.
-cześć kotku .Powiedzieli jednocześnie co mnie bardzo rozbawiło..
Nagle usłyszałam dźwięk mojej komórki i szybko pobiegłam na górę.Sięgam po telefon na wyświetlaczu pojawiło się "Justin <3" od razu odebrałam.
-cześć Maci.
-Cześć..
- Co tam u cb..
-A spoko a u cb..
-Jakoś tak leci po trochu..
-Aham..
-Maxim?
-Takk..spytałam pełna nadziei ,że zaprosi mnie na randkę..
-Wiesz pomyślałem ,że może zechciałabyś pójść ze mną do parku i czy ja wiem możemy później pójść na jakieś lody czy coś..Spytał trochę zawstydzony.
-Takk chętnie z tobą pójdę..
-Naprawdę?Spytał zdziwiony.
-Mam być szczera?
-Musisz..I nagle posmutniał przeczuwając odmowę..
-Taaak z największą chęcią pójdę...Powiedziałam się wydzierając do słuchawki..
-Łłłłiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii krzyczał ciesząc się..
-To o której po mnie przyjdziesz....
Nwm tak o 11:30 pasuje czy potrzebujesz więcej czasu???
-Tak pasuje tyle czasu mi w zupełności starczy..
-Dobrze to do zobaczenia....
-Do zobaczenia...............
----------------------------------------------------------------------------------
Jak wam się podoba ja nie sądzę ,że jestem w tym dobra ale tam jakoś dam rade a wy co myślicie
Rozdział 2
-Maxim gdzie tak długo byłaś miałaś pójść tylko do sklepu...Podniósł ton tata..
-przepraszam to się więcej nie powtórzy...Odparłam ze sztucznym uśmieszkiem..
-Mam nadzieję.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Po kolacji poszłam do siebie do pokoju usiadłam na łóżko i wzięłam laptopa...Weszłam na Fb z nadzieją ,że będzie dostępna i była..
-cześć
-heej
-Muszę ci opowiedzieć moją wspaniałą historię i jak powiedziałam tak zrobiłam....
-Woow ty to masz farta.Po chwili dodała..Zazdroszczę...
-Oj wiem wiem ..,..hahahahaha...
zaczęłam się śmiać... Pożegnałam się z przyjaciółką i spojrzałam na zegarek było już nieźle po 22 więc wzięłam piżamę i poszłam wziąć szybki prysznic...
Następnie poszłam do kuchni po Cole i wróciłam do pokoju...Usiadłam wygodnie na łóżku i weszłam na TT
i był JB napisał do mnie a nasz rozmowa przebiegała tak:
-Cześć
-Heej
-To będziesz na Jutrzejszym koncercie
-Takk będę na pewno...
-To super..Napiła Biebs zadowolony...
-Aaa z kim będziesz na koncercie??
-Z przyjaciółką Amy...
-Aha może chciały byście jutro na koncert pojechać ze mną limuzyną..
-No nie wiem..
-Proszę zgódź się..Bo strzelę focha..Po chwili zastanowienia napisałam..
-Noo skoro nalegasz..
-Oj nalegam ,nalegam.. i oboje zaczęliśmy się śmiać.
-To o której przyjedziesz..
Nwm a 19:00 pasuje..."koncert miał być o 20:30
-Tak z całą pewnością tak....
I chwile jeszcze popisaliśmy wymieniliśmy się numerami telefonów i nasza rozmowa na tym się skończyła pożegnaliśmy się a jak spojrzałam na zegarek to była już 2:25.Wyłączyłam szybko komputer i poszłam spać bo przecież miałam na 7:30 do szkoły..
NASTĘPNEGO DNIA!!!
Wstałam ledwo co i poszła się błyskawicznie umyć ubrać i pomalować lekko...chociaż tego nie lubiłam a ubrałam się w http://www.google.pl/imgres?hl=pl&sa=X&tbo=d&rlz=1C1AFAB_enPL472PL472&biw=1517&bih=741&tbm=isch&tbnid=r5wdg3CNspBxAM:&imgrefurl=http://dream-falled.blogspot.com/2012/07/zestawy-ubran-czesc-i.html&docid=OKb5PpNpSyEY0M&imgurl=http://3.bp.blogspot.com/-9vAGWRQaRDQ/T_hUEJLHf2I/AAAAAAAAAG0/WcU1BlCPe4g/s1600/img-setk.jpg&w=500&h=500&ei=NL71UPHfLcyS0QXOroHwCw&zoom=1&iact=rc&dur=536&sig=101490895993178274594&page=1&tbnh=145&tbnw=145&start=0&ndsp=38&ved=1t:429,r:3,s:0,i:156&tx=89&ty=34 ponieważ było bardzo ciepło... Weszłam do kuchni a mama robiła śniadanie tata jak zwykle w pracy a młodszy brat Jake spał
-Cześć mamuś
-Oo cześć córcia....Zjadłyśmy razem śniadanie po czym wyszłam z domu a przed moim domem znów stała Amy..
-Heej
-Cześć
-Co tam??
-A dobrze nawet lepiej...
-Naprawdę bo ja nie mam dziś zbyt dobrego humoru..
-Ooo serio..??? To zaraz ci się poprawi..hahaha...
-Czemu niby..
-Boo Pisałam wczoraj z Justinem przez TT i skypa i wiesz co mi zaproponował???
-Nie ale jestem bardzo ciekawa...Zapytała z zaciekawieniem..
-Zaproponował ,że dziś na jego koncert przyjedzie po nas swoją limuzyną....
-Blefujesz.....Przecież to nie możliwe..A może.
-I zaczęłam się drzeć jak szalona..
-Dobrze już dobrze spokojniej troszeczkę...Ale musisz obiecać ,że nikomu nie powiesz..
-Obiecuję do niego wszytko.....Aaaa i się darła przez całą drogę do szkoły..
Dzień jak dzień po szkole wracałyśmy i gadałyśmy o koncercie..
-Może wybierzemy się za pół godziny na zakupy bo przecież musimy coś kupić na koncert...
-Spoko.
-Przyjedzie po nas o 19:00
-Oki..
Obeszłyśmy już chyba 15 sklepów i nagle znalazłyśmy to czego szukałyśmy..
-Yeea nareszcie koniec zakupów..Powiedziałyśmy jednocześnie....I od razu dopadł nas przeraźliwie głośny śmiech hahah....
-Spojrzałam na zegarek i powiedziałam Amy ,że już 18:00 i pobiegłyśmy pędem do mnie do domu....
Tam się przebrałyśmy ja w to http://www.pinger.pl/szukaj/po_tagu?t=zestawy%20ubra%C5%84 a Amy w to http://www.pinger.pl/szukaj/po_tagu?t=zestawy%20ubra%C5%84 jeszcze miałyśmy sukienki na imprezę po koncercie to moja http://www.pinger.pl/szukaj/po_tagu?t=zestawy%20ubra%C5%84 A to mojej przyjaciółki http://www.pinger.pl/szukaj/po_tagu?t=zestawy%20ubra%C5%84.....Wymalowałyśmy się lekkim makijażem..i Zerknęłam na zegarek i była już 18:50
-Amy pośpiesz się bo jest za 10..
- już idę...
Wyszłyśmy z domu i zauważyłyśmy cudnego Justina noo a Amy ajk zwykle zaczęła wariować i piszczeć
-Aaaaa to naprawdę ty..
-Taaak..Powiedział nieśmiało
-Jak zaczęłam się śmiać z miny jaką zrobiła na widok Jussa i za chwilkę wszyscy się śmieli prócz Amy która nas spiorunowała wzrokiem...
-Heej Juss
-Cześć Piękna cudnie dziś wyglądacie..
-wsiedliśmy do samochodu i ja usiadam obok Justina a Amy obok Scootera-menager Jb..
Przez całą drogę gadaliśmy sobie o różnych rzeczach..I po 25 minutach dotarliśmy na miejsce...
Rozdział 1
Hey mam na imię Maxim mam 15 lat lubię Justina Biebera ,ale nie jestem jego jakąś extra fanką ani anty fanką sądzę ,że ma fajną muzykę i zawsze kiedy nie mam humoru to go słucham i nastrój od razu mi się poprawia...Może zaczniemy od początku.................
-Drryyyyy.
Nienawidzony przeze mnie dźwięk potwornie głośnego budzika...Pora czas wstać był to koniec wakacji a jak zwykle w wakacje się nic ciekawego nie wydarzyło..Zresztą jak zawsze w moim życiu nic się nie dzieje zwykła nastolatka i tyle alee.... Przez czas wakacji jednak coś się zmieniło na lepsze przed wakacjami byłam zawsze na szarym końcu miałam dość dobre oceny ale tu nie oto chodzi..Byłam nieśmiała i miła dziewczynka która pozwalała sobą pomiatać..Na początek wakacji skończyłam 16 lat i dałam sobie postanowienie i brzmiało ono tak "Zmienię się na lepsze"..I tak właśnie się stało przez wakacje stałam się taka inna ale z lepszej strony przestałam dawać sobą pomiatać mieniłam styl na bardziej kobiecy bo wtedy nosiłam same szerokie spodnie i bluzki a teraz rurki i obcisłe koszulki...I oczywiście full capy moje ulubione czapeczki tylko je nosze no ale na zimę muszę cieplejsze hehe...Mówiłam sobie cicho w myślach..
-O nie!!!zamyśliłam nie mam 15 na ubranie się i na lekki makijaż...Na szczęście zdążyłam na czas i wyszłam szybko bez śniadania przed dom...
-Cześć Maxi...powiedziała Amy czekająca na mnie przed domem "to przyjaciółka Maxim"..
-Ooo cześć nie wiedziałam ,że czekasz...Spytałam niepewnie.
-A tam czekałam wyszłam przed chwilką z domu...Powiedziała Amy..A mi zrobiło się głupio....
-Aha...Zaczęłam się śmiać ,a ona mi wtórowała...
-To co idziemy..Spytała Amy.
-Tak niestety musimy...Powiedziałam śmiejąc się ciągle.
-No niestety ,niestety...Aleee..Zaciągnęła Amy.
-Co?...Spytałam ciekawa.A ona nadal mnie trzymała w napięciu..No mów i to szybkoo....Zaśmiełam się.
-Justin Bieber będzie grał koncert tu u nas...Aaaaa!!!
-Aaaaa co ty gadasz..Wrzasnęłam zaskoczona.Nie bujasz.
-Nie nigdy to cała prawda a bilety są od jutra w sprzedaży...
-Zawsze marzyłam o koncercie...Aaaa jak ja się cieszyłam to było nie do opisania.....
-Dobra pośpieszmy się bo nie zdążymy!...Wykrzyczałam i za 5 minut byłyśmy pod szkołą wciąż podekscytowane..Zostawiłyśmy kurtki w szatni i udałyśmy się na sale gimnastyczną by wysłuchać dyrektora...Ale ja i tak go nie słuchałam byłam zbyt podekscytowana koncertem..
-Dyrektor skończył przemawiać a wszyscy rozeszli się do sal... Mijała lekcja za lekcją i tak wybiła 15:20 i skończyliśmy lekcje poszłyśmy odnieść książki do szafek i następnie udałyśmy się do szatni po swoje kurtki...Mając 15 lat chodziłam wraz z Amy do 3 klasy gimnazjum czyli to oznaczało ,że za rok idziemy do liceum na samą myśl o tym robiło mi się nie dobrze...Ale mniejsza z tym...Powiedziałam szczęśliwa do Amy..
-Maxim.
-Tak ? o co chodzi...
-Może jeszcze dzisiaj pójdziemy po te bilety..
-Takk możemy się spotkać w parku o 17:00..Spytałam..
-Dobrze..Odpowiedziała..
pożegnałyśmy się i poszłyśmy do domów a mieszkamy na przeciw siebie..
-Dobijała godzina 16:30 więc poszłam do szafki wzięłam ten zestaw http://www.pinger.pl/szukaj/po_tagu?t=zestawy%20ubra%C5%84 i poszłam do łazienki się szybko przebrać po 15 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi...I przebiegłam szybko na duł...
-Cześć Amy..
-Heej to co idziemy..
-Tak....wychodząc krzyknęłam do rodziców wychodzę i poszłam..Szłyśmy w stronę centrum bo tam właśnie sprzedawano bilety..
-Ooo i jesteśmy..Przerażona powiedziała..
-Wooooow ile ludzi..To prawda było sporo ludzi mówiąc to zaczęłam się momentalnie śmiać na wyraz twarzy Amy miała otwarte usta i nagle zrobiła wielkie oczy...od razy gdy zaczęłam się śmiać ona spiorunowała mnie wzrokiem....A ja dalej się śmiałam..
Minęło już 30 minut a kolejka powoli przesuwała się...
-Maxi muszę skoczyć do WC..
-Dobra idź..
-Będę za 10 minut.. i pobiegła...
A ja czekałam jak głupia ale byłam już blisko początku..Jak nagle jakaś limuzyna podjechała..
A wyszedł z niej sam Justin Bieber wszyscy polecieli w jego kierunku a ja sama zostałam bo po co miałam biec jak i tak już tam go rozszarpywały ,szkoda mi go było..Justin spojrzał się na mnie i puścił mi oczko i promiennie się uśmiechną a ja odpowiedziałam mu tak samo..Po 2 minutach odjechał a ja szybko podbiegłam do kasy i wykupiłam dwa bilety w pierwszym rzędzie z wejściówkami oczywiście za kulisy...Miałam szczęście bo kupiłam jedne z ostatnich...Po 3 minutach przyszła Amy..
-Czemu nie stoisz w kolejce..Spytała zaciekawiona..
-Bo już kupiłam bilety i to w pierwszym rzędzie z wejściówkami...A ona zaczęła się drzeć jak szalona..
-Po drodze ci wszystko opowiem...
-Oki........................
-Amy jak byłaś w Toalecie to Juss przyjechał limuzyną i wszyscy się na niego rzucili a jako jedyna zostałam przy kasie a on na mnie popatrzał z uśmiechem i puścił mi oczko...
-Aaaaa ty to dziewczyno masz szczęście ,może mu się spodobałaś..
-Takk jasne ja zwykła nastolatka...I zaczęłyśmy się śmiać przeraźliwie głośno...
O 19:00 Byłyśmy już w swoich domach ja jak weszłam do domu i byłam taka szczęśliwa rzuciłam torebkę w kąt mojego pokoju i wybiegłam z domu podleciałam szybko do pobliskiego sklepu i zamierzałam kupić lody ,alee.....Biegnąc zachwycona biletami wpadłam na jakiegoś chłopaka..
-Uważaj jak chodzisz..Warknął chłopak w czapce i w okularach..
-Przepraszam nie chciałam...Odpowiedziała z nutką ironii w głosie..On pomógł mi wstać i wtedy zobaczyłam w nim kogoś znajomego ale nie wiedziałam za bardzo kogo..
-Ejj to ty stałaś dzisiaj przy kasie sama...Zapytał.
Takk...Po chwili mnie olśniło...Ty ty ty jesteś Justin...
-Takk ale tylko cicho..
-Oki dla ciebie wszystko.. Uśmiechnęłam się i lekko zarumieniłam..
-Mam nadzieje ,że będziesz na koncercie..Spytał z nadzieją.
-Taak kupiłam już bilety z wejściówkami..
-Świetnie!!!...Wykrzyczał szczęśliwy..a ja się również uśmiechnęłam...Porozmawiałam z nim chwilkę i dowiedziałam się ,że kupił dom który był niedaleko mnie...
-Do zobaczenia...:)
-Tak do zobaczenia...uściskał mnie i dał soczystego buziaka w policzek a ja zrobiłam się cała czerwona...
-Papa
-Pa
Wbiegłam szybko do sklepu sięgnęłam pierwsze lepsze lody i wybiegłam tak samo jak wbiegłam czyli w pośpiechu bo i tak byłam już spóźniona na kolacje...
-Drryyyyy.
Nienawidzony przeze mnie dźwięk potwornie głośnego budzika...Pora czas wstać był to koniec wakacji a jak zwykle w wakacje się nic ciekawego nie wydarzyło..Zresztą jak zawsze w moim życiu nic się nie dzieje zwykła nastolatka i tyle alee.... Przez czas wakacji jednak coś się zmieniło na lepsze przed wakacjami byłam zawsze na szarym końcu miałam dość dobre oceny ale tu nie oto chodzi..Byłam nieśmiała i miła dziewczynka która pozwalała sobą pomiatać..Na początek wakacji skończyłam 16 lat i dałam sobie postanowienie i brzmiało ono tak "Zmienię się na lepsze"..I tak właśnie się stało przez wakacje stałam się taka inna ale z lepszej strony przestałam dawać sobą pomiatać mieniłam styl na bardziej kobiecy bo wtedy nosiłam same szerokie spodnie i bluzki a teraz rurki i obcisłe koszulki...I oczywiście full capy moje ulubione czapeczki tylko je nosze no ale na zimę muszę cieplejsze hehe...Mówiłam sobie cicho w myślach..
-O nie!!!zamyśliłam nie mam 15 na ubranie się i na lekki makijaż...Na szczęście zdążyłam na czas i wyszłam szybko bez śniadania przed dom...
-Cześć Maxi...powiedziała Amy czekająca na mnie przed domem "to przyjaciółka Maxim"..
-Ooo cześć nie wiedziałam ,że czekasz...Spytałam niepewnie.
-A tam czekałam wyszłam przed chwilką z domu...Powiedziała Amy..A mi zrobiło się głupio....
-Aha...Zaczęłam się śmiać ,a ona mi wtórowała...
-To co idziemy..Spytała Amy.
-Tak niestety musimy...Powiedziałam śmiejąc się ciągle.
-No niestety ,niestety...Aleee..Zaciągnęła Amy.
-Co?...Spytałam ciekawa.A ona nadal mnie trzymała w napięciu..No mów i to szybkoo....Zaśmiełam się.
-Justin Bieber będzie grał koncert tu u nas...Aaaaa!!!
-Aaaaa co ty gadasz..Wrzasnęłam zaskoczona.Nie bujasz.
-Nie nigdy to cała prawda a bilety są od jutra w sprzedaży...
-Zawsze marzyłam o koncercie...Aaaa jak ja się cieszyłam to było nie do opisania.....
-Dobra pośpieszmy się bo nie zdążymy!...Wykrzyczałam i za 5 minut byłyśmy pod szkołą wciąż podekscytowane..Zostawiłyśmy kurtki w szatni i udałyśmy się na sale gimnastyczną by wysłuchać dyrektora...Ale ja i tak go nie słuchałam byłam zbyt podekscytowana koncertem..
-Dyrektor skończył przemawiać a wszyscy rozeszli się do sal... Mijała lekcja za lekcją i tak wybiła 15:20 i skończyliśmy lekcje poszłyśmy odnieść książki do szafek i następnie udałyśmy się do szatni po swoje kurtki...Mając 15 lat chodziłam wraz z Amy do 3 klasy gimnazjum czyli to oznaczało ,że za rok idziemy do liceum na samą myśl o tym robiło mi się nie dobrze...Ale mniejsza z tym...Powiedziałam szczęśliwa do Amy..
-Maxim.
-Tak ? o co chodzi...
-Może jeszcze dzisiaj pójdziemy po te bilety..
-Takk możemy się spotkać w parku o 17:00..Spytałam..
-Dobrze..Odpowiedziała..
pożegnałyśmy się i poszłyśmy do domów a mieszkamy na przeciw siebie..
-Dobijała godzina 16:30 więc poszłam do szafki wzięłam ten zestaw http://www.pinger.pl/szukaj/po_tagu?t=zestawy%20ubra%C5%84 i poszłam do łazienki się szybko przebrać po 15 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi...I przebiegłam szybko na duł...
-Cześć Amy..
-Heej to co idziemy..
-Tak....wychodząc krzyknęłam do rodziców wychodzę i poszłam..Szłyśmy w stronę centrum bo tam właśnie sprzedawano bilety..
-Ooo i jesteśmy..Przerażona powiedziała..
-Wooooow ile ludzi..To prawda było sporo ludzi mówiąc to zaczęłam się momentalnie śmiać na wyraz twarzy Amy miała otwarte usta i nagle zrobiła wielkie oczy...od razy gdy zaczęłam się śmiać ona spiorunowała mnie wzrokiem....A ja dalej się śmiałam..
Minęło już 30 minut a kolejka powoli przesuwała się...
-Maxi muszę skoczyć do WC..
-Dobra idź..
-Będę za 10 minut.. i pobiegła...
A ja czekałam jak głupia ale byłam już blisko początku..Jak nagle jakaś limuzyna podjechała..
A wyszedł z niej sam Justin Bieber wszyscy polecieli w jego kierunku a ja sama zostałam bo po co miałam biec jak i tak już tam go rozszarpywały ,szkoda mi go było..Justin spojrzał się na mnie i puścił mi oczko i promiennie się uśmiechną a ja odpowiedziałam mu tak samo..Po 2 minutach odjechał a ja szybko podbiegłam do kasy i wykupiłam dwa bilety w pierwszym rzędzie z wejściówkami oczywiście za kulisy...Miałam szczęście bo kupiłam jedne z ostatnich...Po 3 minutach przyszła Amy..
-Czemu nie stoisz w kolejce..Spytała zaciekawiona..
-Bo już kupiłam bilety i to w pierwszym rzędzie z wejściówkami...A ona zaczęła się drzeć jak szalona..
-Po drodze ci wszystko opowiem...
-Oki........................
-Amy jak byłaś w Toalecie to Juss przyjechał limuzyną i wszyscy się na niego rzucili a jako jedyna zostałam przy kasie a on na mnie popatrzał z uśmiechem i puścił mi oczko...
-Aaaaa ty to dziewczyno masz szczęście ,może mu się spodobałaś..
-Takk jasne ja zwykła nastolatka...I zaczęłyśmy się śmiać przeraźliwie głośno...
O 19:00 Byłyśmy już w swoich domach ja jak weszłam do domu i byłam taka szczęśliwa rzuciłam torebkę w kąt mojego pokoju i wybiegłam z domu podleciałam szybko do pobliskiego sklepu i zamierzałam kupić lody ,alee.....Biegnąc zachwycona biletami wpadłam na jakiegoś chłopaka..
-Uważaj jak chodzisz..Warknął chłopak w czapce i w okularach..
-Przepraszam nie chciałam...Odpowiedziała z nutką ironii w głosie..On pomógł mi wstać i wtedy zobaczyłam w nim kogoś znajomego ale nie wiedziałam za bardzo kogo..
-Ejj to ty stałaś dzisiaj przy kasie sama...Zapytał.
Takk...Po chwili mnie olśniło...Ty ty ty jesteś Justin...
-Takk ale tylko cicho..
-Oki dla ciebie wszystko.. Uśmiechnęłam się i lekko zarumieniłam..
-Mam nadzieje ,że będziesz na koncercie..Spytał z nadzieją.
-Taak kupiłam już bilety z wejściówkami..
-Świetnie!!!...Wykrzyczał szczęśliwy..a ja się również uśmiechnęłam...Porozmawiałam z nim chwilkę i dowiedziałam się ,że kupił dom który był niedaleko mnie...
-Do zobaczenia...:)
-Tak do zobaczenia...uściskał mnie i dał soczystego buziaka w policzek a ja zrobiłam się cała czerwona...
-Papa
-Pa
Wbiegłam szybko do sklepu sięgnęłam pierwsze lepsze lody i wybiegłam tak samo jak wbiegłam czyli w pośpiechu bo i tak byłam już spóźniona na kolacje...
Subskrybuj:
Posty (Atom)