poniedziałek, 11 lutego 2013

Zawieszam bloga!!!

Cześć zawieszam tego bloga, ponieważ  nie komentujecie więc nikt go nie czyta to po co mam pisać jak nikt go nie czyta to opowiadanie w ogóle mi nie wyszło może zacznę pisać inne, bo to schrzaniłam jest beznadziejne no to jak nie ma czytelników i komentarzy to nie ma bloga nikt go nie czyta to ja go nie będę pisać... A tu macie mojego nowego bloga http://bez-tajemnic-nastolatki.blogspot.com/  Więc Paaa!!!

środa, 16 stycznia 2013

Rozdział 6

Wstaliśmy wtuleni i się cicho zaśmialiśmy..
Poszłam się umyć a po mnie Justin...
-Idziemy na spacer..
-Takk chętnie.
Wyszliśmy z domu i po chwili zadzwonił mój telefon a ja się rozpłakałam momentalnie nad tym nie panując..
-Zdziwił mnie ten telefon bo Maxi się rozłączyła usiadła na ławkę i zaczęła płakać a ja nie wiem dlaczego..
-Maxim czemu płaczesz??
-Justin moi rodzice mieli wypadek samochodowy zderzyli się z tirem i nie żyją..
-Ooo boże Maxi tak mi przykro..
Poszliśmy do domu i powiedziałem
-Maxi twoi rodzice na pewno chcą żebyś przez nich nie płakała..
-Masz rację..i przestałam płakać po 2 godzinach przyszedł Jake przywialiśmy się..
                          Tydzień później 
Na pogrzebie rodziców pojawiła się cała rodzina wraz z przyjaciółmi takimi jak Jb..
Po tym zapłakanym dniu wszyscy złożyli nam kondolencje i rozeszli się do swoich domów..
Niestety Jake musiał jechać na studia..i znów zostałam sama.....
-Justin ja się boje spać w tym wielki domu sama..
-Nie jesteś sama a poza tym już tu nie mieszkasz..
-Jak to?Spytałam ze zdziwieniem..
-Tak to pakuj wszystkie swoje rzeczy i przeprowadzasz się do mnie i mojej mamy...
-Ja nie mogę nie wiem co powiedzieć..
-Po prostu się zgódź a będę najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi...
-Dobrze już dobrze.Justin pomógł mi się pakować i zaniósł moje bagaże a było ich sporo i razem pojechaliśmy do  domu justina..
-Ooo Maxim Justin mi powiedział o tej całej sytuacji przykro mi ale ciesze się ,że z nami zamieszkach..
-Dziękuję bardzo i nic się nie stało..
-Choć Maxi.
-Idę Juss zaprowadził mnie do mojego pokoju gdzie już kiedyś byłam..
-Dziękuję....
-Nie masz za co dziękować...To ja powinienem Co dziękować za to ,że się zgodziłaś...O boże jutro są urodziny Maxim i nie mam pomysłu co jej kupić..........W końcu od 16 lat jest prawko więc postanowiłem jej kupić samochód w końcu wiedziałem ,że ona o takim marzy od zawsze..
Następnego dnia....
-Heej kotku.
-Cześć co jest...
-Chodź coś ci pokaże..
-No dobrze już idę..
Zeszliśmy na dół na samochodzie była wielka kokarda...
-Taram  to dla ciebie sto lat..
-Justin dziękuję..-Rzuciłam się na niego i zaczęliśmy sie całować..
W dzisiejszym dniu dostałam jeszcze mnóstwo prezentów a Justina mama podarowała mi piękny złoty naszyjnik z kolczykami..Zdała prawo jazdy na pierwszym razem...
                                 
----------------------------------------ROK PÓŹNIEJ----------------------------------------------------
-Jak tam kochanie..Spytałem 
-A dobrze z tobą jak zawsze z resztą..
-No a jak i właśnie na taką odpowiedź czekałem..
Dziś są twoje 17 urodziny..
-Taak i i.
-Iiii mam zamiar zabrać cię na romantyczną kolację..
-Z chęcią..
To o 17:20 
-Dobrze.
Oglądałam telewizor i patrzałam na komputerze różne rzeczy i wiadomości..
w końcu wybiła 17: i poszłam się ubrać i pomalować..I byłam już gotowa i poszliśmy z Justinem..
-Juss gdzie jesteśmy
-Wynająłem na pokój na jedną noc 
-Ach to miło tylko ,że ja nie mam piżamy ani nic tylko ciuchy na zmianę.
-Coś wymyślimy..
-No dobrze.-Justin zamówił do pokoju wino i coś pysznego do jedzenia..
-Woow postarałeś się z myślą ,ze będzie romantycznie i udało ci się..
-Takk bo robię to z myślą o tobie i warto było widząc twoją uśmiechniętą buzie..
-Zarumieniłam się...
-Justin pożyczyłbyś mi jaką koszule bo nie mam piżamy..
-Tak jasne..Masz
-Dziękuję..Po 20 min. wyszłam z łazienki..
-Woow jestem aż taki wielki?
-Nie ,a czemu niby?

-Bo moja koszulka na tobie jest taka wielka..
-Oj tam..Wcale nie jest ,jest doskonała i wiąż pachnie wspaniale..
Oj to chyba przez to że mnie przytulałaś a ty tak świetnie pachniesz...
-Położyłam się koło Biebsa  i nawet ni wiedząc kiedy usnęłam..
Wstaliśmy tak samo radośni jak usnęliśmy...
-Kocham cię-wyszeptał mi do ucha Juss...
-Ja cię też...
Poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic i się ubrałam.Wiedząc ,że Justin lubi jak noszę trampki.
-Uuuu sexy wyglądasz...
-Mrrauuuuu ty też..
-Ale ja się jeszcze ni ubrałem i jestem w samych spodniach...
-Przecież wiem tak wyglądasz o niebo lepiej..
-Grrr moja mała grzeczna księżniczka stała się niegrzeczną kocicą...
-Wrr..Podniecasz mnie kotku..
-Oj wieeem ty mnie też.
-Dziś musimy jechać do domu.
-Taak wiem.ale było bardzo fajnie..
-Taaak nie zaprzeczę..
Wieczorem byliśmy już w domu i to był dzień jak każdy inny Wstałam rano ku boku mojego ukochanego z którym chciałam dzielić życie do końca....A szłam spać również u tego samego boku przytulającego mnie..

-----------------------------------------------------------
                               Jak wam się podobał piszcie w komentarzach proszę to naprawdę dodaję mi otuchy i chęci do pisania.Komentarz wam zajmie góra 5 minut a mi napisanie jednego rozdziału około godziny więc proszę..A ten rozdział zajął mi jeszcze dłużej a i tak nie wyszedł tak jak chciałam bo napisałam już ten rozdział ale jakoś automatycznie mi się komputer zawiesił  i byłam zmuszona go uruchomić ponownie i wszystko straciłam a tamten był naprawdę dobry i już mi się nie chciało pisać takiego z tymi wszystkimi dialogami bardziej szczegółowego i napisałam podobny ale w skróconej wersji i jestem tym bardzo zawiedziona .Nie wiem czy będę go dalej pisała bo jeżeli nie mam dla kogo to po co??? 
Chcę poznać wasze zdanie na temat bloga więc proszę o komentarze...

Rozdział 5

            -----------------OCZAMI MAXIM--------------
Z sali kinowej wyszliśmy ostatni wciąż się całując...
-To co teraz na lody..
-Taaak a później możemy jeszcze iść się do centrum przejść...
-Taak to idziemy!
Po chwili dotarliśmy do budki z lodami i kupiliśmy sobie lody.
-To chodźmy do centrum.
-To idziemy do centrum.
Po 10 minutach stanęliśmy w miejscu gdzie wcześniej Justin Bieber wychodził z 
samochodu ....
-Tu się poznaliśmy..
-Taak ,a dokładniej to przed sklepem...Wybuchłam głośnym śmiechem...
Juss odprowadził mnie do domu pożegnaliśmy się i była już 15:00..
-Cześć mamo cześć tato.
-Cześć córcia...Odpowiedział tata..
-A gdzie mama???Spytałam lekko zmartwiona...
-Poszła na zakupy..
-Aha to ja idę na górę.
-Papa.
Weszłam do pokoju i nagle dostałam sms'a od Justina i nasze sms'owanie brzmiało tak...
-Heej masz jakieś plany na dziś Maxim???
-Nie a co? xdd :)
-To dobrze bo cię porywam..
-A gdzie niby dopiero wróciłam do domu.:)
-Pójdziemy do restauracji coś zjeść tylko ubierz się elegancko...
-Postaram się tylko dla ciebie chociaż nie umiem ale jakoś dam radę.
-To super to będę u ciebie za 1 godz.  :) 
-Spoko czekam..
-Papa <3 <3 <3 <3
-Papapa <3 <3 <3
Zeszłam na dół przywitać się z mamą która wróciła już z zakupów...
-Cześć mamuś.
-Cześć mała..
-Maxim..Powiedzieli jednocześnie...
-Taak..
-Muszę jechać z tatą na to spotkanie w sprawie pracy i musimy jeszcze załatwić parę spraw..
-Aha dobrze rozumiem.
-Ale mamy jeszcze dobrą wiadomość..Twój brat przyjeżdża na miesiąc do domu..
-Fajnie..
To ja już pójdę na górę ,bo muszę się wyszykować.
-A gdzie idziesz?Zapytała mama..
-Justin mnie zabiera do jakiejś restauracji.
-Aha to baw się dobrze..
-A kiedy wyjeżdżacie.
-Dziś o 22:00 Mamy samolot.
-Aha to jeszcze zdążę się z wami pożegnać..
I pobiegłam pędem na górę do siebie i zmyłam z siebie makijaż i zrobiłam go od nowa a ubrałam 
się w to.....Usłyszałam dzwonek do drzwi..-To do mnie...
Przejrzałam się szybciutko jeszcze w lustrze i zeszłam na dół pożegnałam się z rodzicami i wyszłam z domu..
-Woow wyglądasz , przepięknie..
-Dziękuję ty również...A był ubrany w to i wyglądał bosko.
-Chodź tu mój aniołku...
  Weszliśmy do samochodu po czym po 15 minutach dojechaliśmy na miejsce.Szliśmy 
w stronę restauracji aż naskoczyli na nas z nikąd paparazzi i się wystraszyłam...Obsypywali Justina setkami pytań:
-Czy to twoja nowa dziewczyna.
-Jak się czujesz..
-Kim ona jest..
-Twoja znajoma czy może coś więcej..
-A co z Jasmin..na to pytanie aż zrobiło mi się smutno..
Juss nie odpowiedział na żadne z pytań..
Usiedliśmy w stoliku i Justin zamówił dwa szejki bo ja je uwielbiam i coś do jedzenia...Pogadaliśmy chwilkę..
-Justin kim jest Jasmin..Spytałam smutna..a juss obiął moją twarz w swoje ręce..
-Ona nie była moją prawdziwą dziewczyną my tylko udawaliśmy parę żeby zrobiło się o nas głośno
ale to już przeszłość..
-Aha to dobrze..
Paparazzi cały czas stali prze restauracją...
Kiedy wychodziliśmy to znów się rzucili na nam z pytaniami ale my to olaliśmy......
Justin odprowadził mnie do domu..Pożegnaliśmy się długim soczystym buziakiem...
-Spotkamy się jutro..
-Taak a wiesz co możemy się jeszcze przejść do parku..
-Dobrze to chodźmy..
-Wiessz co??? mój brat przejeżdża na cały miesiąc..
-To wspaniale a jak ma na imię i ile ma lat..
-Ma na imię Jake i ma 19 lat..
-A wiesz coo ...nigdy mi nie mówiłaś kiedy masz urodziny...
-27 stycznia 1997..
-Woow to już niedługo..
-Ale to szybko zleciało będziesz kończyła 16 lat a ja 17 1 marca..
-Nooo..
-Fajnie..
-Robisz jakąś imprezkę..
-Jeszcze nie wiem ale pewnie tak i ty zaproszony zostaniesz jako pierwszy..
-Dziękuję...
   --------------OCZAMI JUSTINA---------------
O nie za tydzień są jej urodziny ,a ja nie wiem co jej kupić..
-To co idziemy do domów swoich.
-Taaak.
-Pożegnaliśmy się soczystym długim buziakiem...
-Moi rodzice wyjeżdżąją na dwa tygodnie z jakimiś sprawami i ja zostanę z bratem..
-Aha to szkoda ,ale będziemy spędzać razem więcej czasu.
-Taak wieeem..
-Ale i tak jest mi trochę smutno...
-Nie przejmuj się jak chcesz to mogę Cię z rodzicami na lotnisko zawieść...Spytał z nadzieją w oczach ,że sie zgodzę i z troską.
-A naprawdę mógłbyś.
-Oczywiście ,że tak..
-Kocham cię...Powiedziałam romantycznie uszczęśliwiona...
-Ja ciebie też..
-To może wejdziesz..
-Takk z chęcią..
Po czym weszliśmy razem do domu i powiedziałam rodzicom ,że Justin ich zawiezie...
-Naprawdę jesteśmy prze szczęśliwi ,że nas zawieziesz dziękujemy..
-A tam dla rodziny Maxi wszystko..
-Maamooo?
-Tak córcia..
-Dzisiaj jestem sama w domu..
-Taak ,bo twój brat przyjedzie jutro wieczorem..
-Ja się boje sama zostać na całą noc tutaj...Czy Justin mógł by ze mną zostać i spać tu..
-Taak czemu nie ale nie wiem jak Justin czy się zgodzi..
-Oczywiście ,dziękuję. 
--------------------OCZAMI JUSTINA---------
Zawieźliśmy ich na lotnisko i czekaliśmy na odlot samolotu...
-Mamo tato za  minut odlatujecie.Powiedziała Maxi..
-Taak...
Przytuliłam ich bardzo mocno i tak też zrobił Justin 
-Paapaa....Mowiła smutna Maxim..
-pa córcia pa
Jak poszli i weszli do samolotu zaczęła ryczeć jak małe dziecko któremu zabrano zabawkę...
I wtuliła się we mnie i dalej płakała..Gdy szliśmy do domu naskoczyli na nas paparazzi i ona wtuliła się we mnie jeszcze bardziej...
Weszliśmy do samochodu i ona się starała zakryć włosami żeby nie było jej widać takiej rozmazanej..
-Heej mała nie przejmuj się...
Teraz jedziemy do mnie po ciuchy..Byliśmy na miejscu i wyszliśmy z auta po czym zaczęliśmy rozmowę..
-Justin gdzie masz tu toaletę bo muszę się troszkę ogarnąć..
-Na górze w pokoju gościnnym..
-Oki to ja zaraz wracam...
-To szybko..
Czekałem na nią z niecierpliwieniem..I przyszła o 10 minutach i ja akurat skończyłem sie pakować.
Mamo ja jadę na noc do Maxi..
-Pa baw się dobrze.
-Papa
Jak dotarliśmy pod dom Maxim roiło się tam od paparazzi...
Staraliśmy się ich ominąć i nam się jakoś udało ale moja koszulka była przez nich cała podarta...
-No to wchodź kotek..
-Wchodzę kotek...Wybuchliśmy śmiechem...
---------------OCZAMI MAXIM----------------
Weszliśmy do mojego pokoju i była już 23:05
-Dobra masz tu kompa a ja idę się myć...
-Dobrze tylko szybko...
-Poszłam się więc umyć..
-Co tak długo...wykrzyczałem stojąc koło drzwi...
-Zaraz wychodzę..
-To ja wchodzę...
-To wchodź..
-Ohhh jesteś już ubrana..powiedział Justin zawiedziony...
-Tak jestem..wybuchał momentalnie śmiechem..
-Dobra o ja idę się myć..
-Dobra...usiadłam na tapczanie i wzięłam komputer i weszłam na TT...I Juss dodał tweeta i brzmiał on tak "Wyjątkowy dzień z wyjątkową osobą kocham cię + zdjęcie... 
-Już jestem .....Powiedział Justin
-To chodź do mnie..
Obejrzymy jakiś film..
-Jaki ..
-A jakie masz....Spośród tych wybraliśmy horror i nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy razem do siebie wtuleni.....

--------------------------------------------------
                 Jak wam się podobało proszę piszcie komentarze bo on wam zajmie góra 5 minut a mi napisanie tego 1 godzinę..








wtorek, 15 stycznia 2013

Rozdział 4

Weszłam jeszcze na Facebooka i na Twittera I Justin był dostępny popisałam z nim chwile i poszłam się ubrać ten zestaw i umyłam zęby przeczesałam włosy i nagle dzwonek do drzwi zadzwonił..zbiegłam na duł najszybciej jak mogłam.I wyszłam z domu..
-Wooow prze prześlicznie wyglądasz...Powiedział Juss trochę się jąkał ale powiedział to tak słodko.
-Dziękuje.. ty też bosko wyglądasz..
-Dzięki..Zarumienił się...
-przed domem stał cudowny samochód..
-Zapraszam..Powiedział Justin otwierając drzwi od auta..
-Dziękuję..Ruszyliśmy...Masz śliczny samochód..
-A tam wole patrzeć na ciebie niż na durny samochód..Zaczęłam się śmiać
-To gdzie jedziemy?
-Niespodzianka?
-Mmmmmm...Lubię niespodzianki..Powiedziałam przeciągając.
-Mrrrrrr.
-Grrrr .HAHAHAHA
-Daleko jeszcze?spytała zaciekawiona..
-Jakieś 10 km..powiedział śmiejąc się..
-Coo??
-Już jesteśmy...Aaaa to już wiem dlaczemu to on się śmiał...i sama zaczęłam się śmiać..
-Gdzie jesteśmy.?
-Zobaczysz?
-Hmm..
-Tadam....Wyjął z kieszeni czarną chustę..
-Muszę....Spytałam zawiedziona..
-Oj musisz musisz..Zaczęliśmy się śmiać..
-Zawiązał mi opaskę na oczy...
-Justin?..
-Słucham...
-Boję się...
-Nie bój się jestem z tobą ,nie musisz się niczego bać....Po czym mnie przytulił bardzo mocno ale był delikatny.
-Masz rację..Uśmiechnęłam się...
-Chodź...Złapał mnie za rękę z ja się w nią wtuliłam i poszłam z nim..
-Justin??Odszedł ode mnie nie było go koło mnie..
Więc postanowiłam zdjąć opaskę i tak właśnie zrobiłam..Otworzyłam oczy i mnie zatkało...Nie mogłam wymówić ani jednego drobnego słówka byłam tak wzruszona tym co zobaczyłam ,że tylko powiedziałam cichutko prawie nie słyszalnie-Dziękuję.
-Nie ma za co...
Usiadłam na trawie i po chwili koło mnie usiadł Justin i spytał 
-Jak ci się podoba?
-To wspaniałe.Nie mogłam uwierzyć w to co widzę wszędzie pełno kwiatów roślin drzew małe jeziorko wszystko to w tak wielkim mieście nie mogłam uwierzyć ,że w takim mieście jest taka piękna kolorowa cicha łąka pełno motyli to było piękne..W końcu oderwałam się od tego widoku i spojrzałam Justinowi w oczy a on na to....
-Kocham Cię....Zaczął mnie namiętnie całować w końcu udało mi się go od siebie odepchnąć a on zaczą smutnieć przytuliłam go i powiedziałam mu do ucha..
-Kocham Cie tak samo jak ty mnie..I znów zaczęliśmy się całować trwało to chyba z 10 minut..Mimo ,że miałam 15 lat to to był mój pierwszy prawdziwy pocałunek bo cmoknięcie w usta to se można czy w policzek ale to był mój pierwszy pocałunek i czułam ,że z odpowiednim chłopakiem...
-Ohh poczekaj chwilkę pobiegł do samochodu a ja podziwiałam widoki Biebs przyszedł i wręczył mi pięnu duży bukiet czerwonych róż..
-Justin...
-Nic nie mów..I zaczęliśmy się namiętnie całować..Oderwaliśmy się w końcu od siebie a Justin zdenerwowany usiadł bliżej mnie i zadał pytanie...
-Maxim podobasz mi się już od naszego pierwszego spotkania i to tak na poważnie teraz czuję ,że jesteś częścią mnie.
-Justin nie wiem ci powiedzieć..
-Odpowiedz mi tylko na jedno pytanie..
-Hmmm
-Maxi czy zostaniesz moją dziewczyną??Patrzał a w jego oczach było widać iskierki nadziei...Nie odpowiadałam przez dłuższy czas żeby podtrzymać go w napięciu..
-Justin myślałam ,że nigdy nie spytasz tak tak taaaaaaaaaaaak....
Zaczęliśmy się namiętnie całować i potem wyszeptałam mu do ucha..
-Czuję ,że jesteś częścią mojego życia teraz nie wiem co bym zrobiła gdybyś mnie zostawił....Kocham Cię...
-Też tak czuję i obiecuję ,że nigdy prze nigdy cię nie zdradzę...Kocham Cię..
-Juss musimy już wracać..
-Dobrze.
Dojechaliśmy .
-Masz jutro wolny czas..Spytaj Juss.
-Taak mam.
-A może chciałabyś do mnie przyjść i poznać moich rodziców jutro podczas kolacji...Mówił nieśmiały..
-Tak chętnie...
a ten zaczął się cieszyć jak głupek haha i zaczęłam się z niego śmiać 
-Aaa no, ten mogłabyś zostać u mnie na noc..Zapytał a jego oczy błyszczały się coraz bardziej...
-Muszę to obgadać z rodzicami jeśli nie będą mieli nic przeciwko to chętnie..A twoi rodzice się zgodzą?
-Taaak oni sami mi kazali się ciebie spytać ....A ja zaczęłam się śmiać jak głupia..
-Onieeeeee!!!
-Co się stało??
-Nic tylko ,że jutro szkoła nie lubię tam chodzić..
-Aha to spotkamy się jutro przyjadę po ciebie około 18:00 pasuje..
-Jak najbardziej..
-To pa 
-Papa pożegnaliśmy się krótkim lecz prawdziwym od serca pocałunkiem..
Wchodzę do domu:
-Cześć wszystkim..
-Heej
-Mamo ,tato poznaliście już Justina 
-Takk 
-I co o nim myślicie???
-Jest bardzo fajny ,miły i odpowiedzialny..
-Czyli go polubiliście..
-Taaak..A co?
-A nic tak po prostu pytam..
-Jego rodzice mnie jutro do nich na noc zapraszają...Mogę iść???Pytałam  z nadzieją..
-Takk czemu nie..
-Jeej kocham was.
-Pa ,Ide do góry.
Poszłam się umyć i potem zadzwoniłam do Amy i jej wszystko opowiedziałam i ona się strasznie cieszyła.
Poszłam się umyć i wskoczyła w piżamę...
O 23:20 ktoś rzucał w moją szybę kamyczkami otworzyłam okno i to był Justin i niechcący rzucił mi kamyczkiem w głowę...
-Przepraszam nie chciałem..Powiedział z wyrzutem sumienia...
-Dostanie Ci się za to...Zeszła po cichu na dół moi rodzice spali w sypialni więc nie było słychać jak otworzyłam drzwi...
-Cześć Kochanie..Powiedział współczująca Justin...
-Witam Kotku..Dostanie ci się za tego kamyczka i zaczęłam go gonić w między czasie mi się przypomniało ,że jestem w piżamie
-Kotku poczekaj nie biegnę dalej bo jestem w piżamie w owieczki...
-No i co ja też..
-Taak ale nie w owieczki..
-I tak się nie zatrzymam..Hahaha
-Zaczęłam szybciej biec dogoniłam go i rzuciłam się na niego tak ,ze wylądował na plecach na trawię a ja na nim..i zaczęliśmy się śmiać a potem całować za chwilę on się oderwał.
-Sexy wyglądach w tej piżamie w owieczki..Powiedział czule..
-Wariat!Odpowiedziałam śmiesznie...w drodze powrotnej szliśmy w stronę mojego domu za rękę...i doszliśmy pożegnaliśmy się pocałunkiem...
            --------------------OCZAMI JUSTINA------------
wróciłem do domu całkiem sam ale szczęśliwy ,że mogłem ją zobaczyć w piżamie w owieczki..Nie mogłem zaprzeczyć była urocza i wydaje mi się ,że się zakochałem <3 i to chyba była prawda...Byłem zakochany ona jest częścią mnie..I ją kocham...Usnąłem zadowolony i taki się też obudziłem była już 9:20 więdz postanowiłem zadzwonić do mojej księżniczki i spytać jak się czuję..
-Heej mała Maxi.
-Heej duży Justin..Hahaha
-Co tam u cb i jak się czujem .
-A w porządku a czuję się wspaniale to chyba po wczorajszym.
-No chyba taaak...
-Wiesz co..
-co?
-Kocham Cię najbardziej na świecie...
-Ja ciebie też i nie mogę się doczekać wieczoru jak znowu się z tobą spotkam..Powiedziałam radośnie...
-Ja też nie dobra kończę do zobaczenia
-Taak do zobaczenia jak najbardziej a co do kończenia to nie jestem za..
-Oj tam dasz rade..
-Nie sądzę ..dobra ja się idę myć..
-Też chcę..
-Hahaha nie rozśmieszaj mnie....
-Ja nie żartuję...
-No nie wiem okażę się wieczorem....Zaśmiałam się diabelsko..
-Uuuu robisz się niegrzeczna lubię takie..Mrrr...
-Taaataataaaa fajnie ja też lubię niegrzecznych chłopców Grr..
-Papa
-papa..
Po tej rozmowie motyle mi zaczęły latać w brzuchu i zrobiło mi się przyjemnie gorąco..
Poszłam się umyć wyciągnęłam z szafki jakieś byle jakie ciuchy i się ubrała zadzwoniłam do Amy i umówiłyśmy się do parku po szkole .Wróciłyśmy do domów o 15:30 zjadłam obiad który przygotowała mama i zaczęłam się powoli pakować jak spakowałam potrzebne rzeczy to była już 16:45 i poszłam do kuchni coś zjeść i przyszłam znowu do pokoju i myślałam co ubrać i w końcu ubrałam się w to bo wiedziała jak Justin lubi kolor fioletowy i takie wiszące spodni dlatego zrobię mu przyjemność i się tak ubiorę Pomalowałam się lekko i już była 17:50 zeszłam na dół spakowałam jeszcze przedtem małą torebkę podręczną miałam w niej telefon pieniądze i jeszcze gumy i miętówki lubię je...
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi otwiera a tam Justin a kto niby inny..
-Heej kocie..
-Jaki tam koci ty to dopiero kot jesteś..Mrrrauuu!!!
-Oooooo widzę ,że ubrałaś się tak jak lubię.Hmm
-Ohhh takk specjalnie dla ciebie....
-Dziękuję właśnie uszczęśliwiłaś mnie jeszcze bardzieja myślałeś ,że bardziej się już nie da noo a jak mnie jeszcze pocałujesz to już będzie maxx chyba bo nigdy nie  czułem się z kimś tak dobrze jak z tobą..
-Mmmmm miło mi się zrobiło ,zobaczymy wieczorem może da się jeszcze bardziej być szczęśliwym z odobą obok..
-Mrrr kocham Cię..
-Ja ciebie też ale mnie za bardzo podniecasz więc chodźmy już..
-Oki
Dojechaliśmy na miejsce...
-Justin boję się...
-Czego niby..
-Że twoi rodzice mnie nie polubią...
-Gadanie nie bój się na pewno cię polubią znam ich...Oni są spoko.
-Dobra trochę mnie uspokoiłeś..Pocałował mnie..
-A teraz???
-Po pocałunku jeszcze lepiej...
-Idziemy.....
Puk Puk Puk Puk Puk Puk Puk Puk
Proszę
-wchodź..
-Dzięki.
-Dobry wieczór.
-Dobry wieczór
-Ooo a jednak u nas zanocujesz bardzo się ciesz a nie wiesz jak Justin się cieszył wiedzą ,że poznasz jego rodzinę...Zachichotałam cichutko..
-Chodź Maxi Poznać kogoś...
-Oki
-Gdzie moja mała księżniczka Jazzy.
-Oooo tu jesteś..
-Justin nie mówiłeś ,że masz młodszą siostrę.
-Oj tam oj tam chciałem ci niespodziankę zrobić bo wiem jak bardzo lubisz dzieci..
-Tak masz rację bardzo je lubię Heej mała Jazzy..
Co u ciebie słychać ,ale masz fajne zabawki normalnie zazdroszczę zachichotałam...
-Dobra chodź na dół.
-Już idę idę............poczekaj na mnie bo nienadąrzam.
-Położył moje toby w kącie..
-Chodź oprowadzę cię.
-Dobrze już idę
-Tutaj jest pokój gościnny w którym ty będziesz spać a ja śpię w pokoju tuż obok ale zaraz to co najlepsze to na końcu tutaj kuchnia tu masz łazienkę w swoim pokoju jeszcze ja mam swoją i na dole jest moich rodziców ,salon już widziałaś a tutaj pokoik Jazzy...
-Ooo jaki różowiutki.
-No a jak brat malował,
-Taaa mhm jasne..
-No dobra ale kolor pomogłem wybrać..Wybuchłam śmiechem  a on razem ze mną...
-A teraz Taram moje królestwo..
-Woow fajnie tu masz..
-Wieeem ale patrz teraz.Wysuwane drzwi na guziczek a tam coo??...
-Ogromna garderoba Justina Biebera ,kiedyś marzyłam żeby ją zobaczyć..Oj marzenia się spełniły..
-No to widzisz...Siadaj sobie gdzie chcesz a ja przyniosę coś do picia...
-Oki..Czekam tylko szybko bo tyle nie wytrzymam bez ciebie...
-Postaram się....
-To się staraj..Jak najbardziej!!!
Czekam tu na niego i rozglądam się w jego cudnym pokoju i nagle zobaczyłam łóżko i się na nie położyłam i było bardzo wygodne..
-Jestem
-Nareszcie bo idę do ciebie tęskniłam..Podeszłam do niego a on myślał ,że chcę go przytulić ,a ja wzięłam picie i poszłam z powrotem na łóżko i leżałam a on się na mnie patrzał jak w obrazek i nagle powiedział..
-Świnia...
-A co ja ci zrobiłam..
-Nie chciałaś mnie przytulić
-Oj dobra dobra już idę...a on mnie wziął na ręce i stanął na łóżko i powiedział..
-Ja ci dam już ja ci pokaże..
-Położył mnie na łóżko i położył się na mnie i zaczął całować po szyi było mi przyjemnie a on jednym zwinny ruchem się przekręcił tak ,że ja wylądowałam na nim..
-Wariat!!! Wykrzyczałam aż jego mama Pattie się wystraszyła i przybiegła na górę..
-Co się dzieje!!!
-Mamo!! Nic my tylko się wygłupiamy..
-Taaa mhmmm dobra nie mieszam się....Tylko mi jej nie zamęcz bo nie będę miała z kim pogadać.
-Oj  mamo wyjdź już..
-Dobrze idę papa tylko się tak nie drzyjcie..
-Jak poszła to ja wybuchłam śmiechem i nie mogłam się powstrzymywać nagle Justin mnie pocałował..
-To najlepszy sposób w jaki ktokolwiek mnie uciszył..Dziękuję..
-A tam zrobiłem to mnie denerwowałaś tym śmianiem się..
-Dziękuję wieszzz miły jesteś...Powiedziałam jak obrażona..Ale wcale tak nie było..
Przepraszam ja nie chciałem ..Poczułem się winny.
-Żartowałam
-Głupi żart..
-Sorki..
-Teraz to ja żartowałem..
-Wariat..
Hahhaha...Wtuliłam się w jego tors a on we mnie i nawet nie wiem kiedy usnęliśmy...

                     NASTĘPNEGO DNIA
Wstałam o 9:55 Justin tak słodko spał i nie chciałam go budzić .Więc poszłam cichutko
do swojego pokoju wzięłam ubrania i się przebrałam i poszłam zobaczyć do Justin leżął na łóżku otwierając oczy przyglądał mi się i za chwilkę powiedział:
-Woooow naprawdę dzisiaj przepięknie wyglądasz Cudnie!!!..
-Dziękuję.
-Pójdziemy dzisiaj do kina na jakąś komedie czy horror..
-Jasne mnie nie musisz długa namawiać...Oboje się zaśmialiśmy..
To idź się ubierz i pójdziemy 
-Oki
Za 10 minut wyszedł i wyglądał bosko aż czułam ,że moje nogi stały się jak wata giętkie i miękkie 
-Bosko kotku aż mnie z nóg zwaliłeś...
-Oj nie przesadzaj tobie nikt nie dorówna jesteś najpiękniejsza...
-Ohhh dziękuję..hahha..
-To co idziemy.
-Taak z tobą zawsze i wszędzie..uśmiechnął się promiennie..i ja tak samo...
Dotarliśmy do kina Juss kupił duż popcorn i dwie cole wybraliśmy się na horror bo nic innego nie było..
-Juss ja się boje!!!Wiesz jak nie lubię horrorów..
-Wiem ,ale masz mnie i nie musisz się niczego bać..
-Tak wiemmm chyba masz racje..
-Ooooo takk znów zwycięstwo Yea!!!..Zaczął się cieszyć jak dziecko które dostało czekoladę 
a ja tak się z niego śmiałam..
-Wariat...I to w tobie kocham..
-Wiedziałem ,że to powiesz..
-Skąd niby wiedziałeś..
-Bo cię kocham i znam cię na tyle dobrze ,że wiem co myślisz ale czasami naprawdę potrafisz mnie zaskoczyć..
W trakcie filmu strasznie się bałam i się przytuliłam do JB a on mnie przytulił i pocałował czule
-Przestałam się trochę bać wieszz.
-Oj wiem wiemm...
-To też wieszz..
-Bo ja zawsze tak na ciebie działam.. całowaliśmy się przez resztę filmu....









Rozdział 3

I po 25 minutach dotarliśmy na miejsce....
--------------------------------------------------

-Justin..
-Takk???Spytał troszkę nieśmiało...
-To my już pójdziemy na widownię...
-A może chciałybyście iść ze mną za kulisy i być tam podczas koncertu....
-Nie wiem czy tak możemy sobie po prostu za kulisy wejść..
-No jasne że możecie.! To co..
-No dobrze...
-Oki..To chodźcie zaprowadzę was....
-Dziękuję ,ale to mi się wydaje trochę dziwne....Powiedziałam lekko przerażona z błyszczącymi oczami..
-Czemu co się stało...Spytał troskliwie obejmując moją twarz rękoma..
-Nic takiego ale poznałeś mnie zaledwie wczoraj a już mnie zapraszasz za kulisy na swój koncert...
-Taak..Powiedział spokojnie
-Co tak?
-rzadko tak robię ,ale ufam ci mimo ,że poznałem cie wczoraj i naprawdę Cię lubię jesteś jakaś inna nie taka jak każda dziewczyna ty ty jesteś o wiele lepsza...
-Zaraz wracam zostawię was samych..Powiedziała Amy..
-Ja też tak naprawdę poznałam się wczoraj i czuje ,że mi na tobie zależy jesteś taki miły troskliwy i przede wszystkim zabawny..Bardzo cię lubię..Powiedziałam cykając się ledwo co było mnie słychać...
-Też cię bardzo lubię..Dał mi soczystego długiego buziaka w policzek a mi strasznie ulżyło...
-Czyli nie zrezygnujesz i zostanie tutaj za kulisami?Spytał z płomykiem nadziei w oczach...
-Nie nigdy...Zostaję..Po czy się promiennie uśmiechnęłam do niego a on do mnie....
-W słuchawce usłyszałem ,że za 5 min wchodzę więc dałem buziaka Maxim i mocno ją przytuliłem a ona odwdzięczyła mi się również buziakiem ale to było cmoknięcie ust czyli coś więcej..I zacząłem się głupio cieszyć ja jakiś idiota ale za to koncert wyszedł wspaniale...
-Świetny koncert Justin!!!!Pogratulowała mu Amy..
A ja po prostu dałam mu buziaka w policzek z czego zaczął bardzo się cieszyć...I ja też byłam szczęśliwa..
-Justin macie tu jakieś toalety czy coś żeby się przebrać?Spytałam spokojnie...
-Możecie się przebrać w mojej garderobie..
-Nie wiem czy to dobry pomysł...powiedziałam odrobinę ironicznie..
-Dlaczego???Zasmucił się Juss.
-Aaaa nie będziesz nas podglądać...Powiedziałam ledwo co powstrzymując się od śmiechu Amy która stała obok mnie też się powstrzymywała..
-No nie wiem czy to możliwe...Powiedział cicho się śmiejąc.
-Justin!!!Mówiąc to jednocześnie spojrzałam na Amy a ona na mnie i od razu wybuchłyśmy niekontrolowanym śmiechem co mnie jeszcze bardzo rozbawiło..
-Coo? z czego się tak śmiejecie..Justin udając głupka dopytywał się ciągle czegoś..
-No dobra to zaprowadź nas do tej garderoby.-Mówiłam ciągle się śmiejąc...
-To chodźcie..Oki...odpowiedziałam.
-Jesteśmy wchodźcie a ja tu zaczekam ,tylko szybko ba jeszcze muszę się przebrać na tą imprezkę..
-Spoko..
-Ja rozumiem ,że idziecie ze mną na nią bo samemu mi się nie będzie chciało...
-Nieeee no co ty..Przebieram się po to by mnie menele oglądali...Powiedziałam ironicznie..A Biebs od razu wpadł w śmiech a my razem z nim..
- No możesz już wchodzić..Powiedział otwierając drzwi..
-Wow ,woow ,woooow !!!!! Ślicznie wyglądacie...
-Dziękuję...Pocałowałam go w policzek...poczekałyśmy 10 minut pod drzwiami i wyszedł...
-No ,no ty też nieźle wyglądasz.powiedział i p chwili cmoknął mnie w policzek...Zarumieniłam się...
-Chodźcie już gołąbeczki...
-Amy ,poza ty żadni my to było tak po przyjacielsku...Powiedziałam odwracając się do Justina i puściłam mu oczko na co on zareagował promiennym uśmiechem...
-Weszliśmy na wielką salę.gdzie było sporo ludzi głównie z ekipy..
-Napijecie się czegoś??Spytałem z nadzieją ,że tak..
-Takk chętnie..
-To chodźcie..
-Oki..
-Macie!!!
-Dziękuję <3 
-Proszę
-Gdy wypiłam sok poszłam usiąść obok Justina..
-Zatańczysz..Podszedł Justin z błyszczącymi oczami pełnymi nadziei...
-Tak chętnie..Jak weszliśmy na parkiet to nagle muzyka zmieniła się z szybkiej na wolną.Wszyscy tańczyli przytuleni oprócz nas..Po chwili przełamałam się i zatańczyłam tak zwany taniec przytulaniec wtuliłam się w jego tors i tańczyliśmy tak do końca piosenki ,a na samym końcu pocałował mnie w usta , a ja zobiłam to samo...
-Pójdę usiąść 
-Ja też ,zmęczyłem się..
-Ja tak samo...
Był już koniec imprezy więc wszyscy się rozeszli oprócz nas bo Justin miał nas jeszcze do domu zawieść i tak zrobił po drodze.Pożegnałam go pocałunkiem w policzek i przytuleniem..
-Do zobaczenia Maxim..Powiedział moje imię tak słodko ,że nie mogłam przestać na niego patrzeć..
-Do zobaczenia..
-Mam nadzieje ,że jutro razem gdzieś wyskoczymy..
-Taak chętnie pa
-Pa.
Pożegnałam się z Amy i poszłam do domu..
-Cześć tato.
-Cześć mała..
-Jak tam koncert
-Świetnie..Dzięki ,że pytasz..
-Ooo mama cześć..
-Heej kotku Fajnie było na koncercie.
-Wspaniale..
-Pa idę do siebie do pokoju bo jestem strasznie zmęczona..
-papa dobranoc
-Pobiegłam do góry rzuciłam się na łóżko i od razu zasnęłam..Obudziłam się dopiero o 9:00 i zeszłam na dół zjeść śniadanie...
-Cześć mamo cześć tato.
-cześć kotku .Powiedzieli jednocześnie co mnie bardzo rozbawiło..
Nagle usłyszałam dźwięk mojej komórki i szybko pobiegłam na górę.Sięgam po telefon na wyświetlaczu pojawiło się  "Justin <3" od razu odebrałam.
-cześć Maci.
-Cześć..
- Co tam u cb..
-A spoko a u cb..
-Jakoś tak leci po trochu..
-Aham..
-Maxim?
-Takk..spytałam pełna nadziei ,że zaprosi mnie na randkę..
-Wiesz pomyślałem ,że może zechciałabyś pójść ze mną do parku i czy ja wiem możemy później pójść na jakieś lody czy coś..Spytał trochę zawstydzony.
-Takk chętnie z tobą pójdę..
-Naprawdę?Spytał zdziwiony.
-Mam być szczera?
-Musisz..I nagle posmutniał przeczuwając odmowę..
-Taaak z największą chęcią pójdę...Powiedziałam się wydzierając do słuchawki..
-Łłłłiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii krzyczał ciesząc się..
-To o której po mnie przyjdziesz....
Nwm tak o 11:30 pasuje czy potrzebujesz więcej czasu???
-Tak pasuje tyle czasu mi w zupełności starczy..
-Dobrze to do zobaczenia....
-Do zobaczenia...............
----------------------------------------------------------------------------------
          Jak wam się podoba ja nie sądzę ,że jestem w tym dobra ale tam jakoś dam rade a wy co myślicie

Rozdział 2


-Maxim gdzie tak długo byłaś miałaś pójść tylko do sklepu...Podniósł ton tata..
-przepraszam to się więcej nie powtórzy...Odparłam ze sztucznym uśmieszkiem..
-Mam nadzieję.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Po kolacji poszłam do siebie do pokoju usiadłam na łóżko i wzięłam laptopa...Weszłam na Fb z nadzieją ,że będzie dostępna i była..
-cześć
-heej
-Muszę ci opowiedzieć moją wspaniałą historię i jak powiedziałam tak zrobiłam....
-Woow ty to masz farta.Po chwili dodała..Zazdroszczę...
-Oj wiem wiem ..,..hahahahaha...
zaczęłam się śmiać... Pożegnałam się z przyjaciółką i spojrzałam na zegarek było już nieźle po 22 więc wzięłam piżamę i poszłam wziąć szybki prysznic...
Następnie poszłam do kuchni po Cole i wróciłam do pokoju...Usiadłam wygodnie na łóżku i weszłam na TT
i był JB napisał do mnie a nasz rozmowa przebiegała tak:
-Cześć
-Heej
-To będziesz na Jutrzejszym koncercie
-Takk będę na pewno...
-To super..Napiła Biebs zadowolony...
-Aaa z kim będziesz na koncercie??
-Z przyjaciółką Amy...
-Aha może chciały byście jutro na koncert pojechać ze mną limuzyną..
-No nie wiem..
-Proszę zgódź się..Bo strzelę focha..Po chwili zastanowienia napisałam..
-Noo skoro nalegasz..
-Oj nalegam ,nalegam.. i oboje zaczęliśmy się śmiać.
-To o której przyjedziesz..
Nwm a 19:00 pasuje..."koncert miał być o 20:30
-Tak z całą pewnością tak....
I chwile jeszcze popisaliśmy wymieniliśmy się numerami telefonów i nasza rozmowa na tym się skończyła pożegnaliśmy się a jak spojrzałam na zegarek to była już 2:25.Wyłączyłam szybko komputer i poszłam spać bo przecież miałam na 7:30 do szkoły..

                    NASTĘPNEGO DNIA!!!
Wstałam ledwo co i poszła się błyskawicznie umyć ubrać i pomalować lekko...chociaż tego nie lubiłam a ubrałam się w http://www.google.pl/imgres?hl=pl&sa=X&tbo=d&rlz=1C1AFAB_enPL472PL472&biw=1517&bih=741&tbm=isch&tbnid=r5wdg3CNspBxAM:&imgrefurl=http://dream-falled.blogspot.com/2012/07/zestawy-ubran-czesc-i.html&docid=OKb5PpNpSyEY0M&imgurl=http://3.bp.blogspot.com/-9vAGWRQaRDQ/T_hUEJLHf2I/AAAAAAAAAG0/WcU1BlCPe4g/s1600/img-setk.jpg&w=500&h=500&ei=NL71UPHfLcyS0QXOroHwCw&zoom=1&iact=rc&dur=536&sig=101490895993178274594&page=1&tbnh=145&tbnw=145&start=0&ndsp=38&ved=1t:429,r:3,s:0,i:156&tx=89&ty=34 ponieważ było bardzo ciepło... Weszłam do kuchni a mama robiła śniadanie tata jak zwykle w pracy a młodszy brat Jake spał
-Cześć mamuś
-Oo cześć córcia....Zjadłyśmy razem śniadanie po czym wyszłam z domu a przed moim domem znów stała Amy..
-Heej
-Cześć
-Co tam??
-A dobrze nawet lepiej...
-Naprawdę bo ja nie mam dziś zbyt dobrego humoru..
-Ooo serio..??? To zaraz ci się poprawi..hahaha...
-Czemu niby..
-Boo Pisałam wczoraj z Justinem przez TT i skypa i wiesz co mi zaproponował???
-Nie ale jestem bardzo ciekawa...Zapytała z zaciekawieniem..
-Zaproponował ,że dziś na jego koncert przyjedzie po nas swoją limuzyną....
-Blefujesz.....Przecież to nie możliwe..A może.
-I zaczęłam się drzeć jak szalona..
-Dobrze już dobrze spokojniej troszeczkę...Ale musisz obiecać ,że nikomu nie powiesz..
-Obiecuję do niego wszytko.....Aaaa i się darła przez całą drogę do szkoły..
Dzień jak dzień po szkole wracałyśmy i gadałyśmy o koncercie..
-Może wybierzemy się za pół godziny na zakupy bo przecież musimy coś kupić na koncert...
-Spoko.
-Przyjedzie po nas o 19:00
-Oki..
Obeszłyśmy już chyba 15 sklepów i nagle znalazłyśmy to czego szukałyśmy..
-Yeea nareszcie koniec zakupów..Powiedziałyśmy jednocześnie....I od razu dopadł nas przeraźliwie głośny śmiech hahah....
-Spojrzałam na zegarek i powiedziałam Amy ,że już 18:00 i pobiegłyśmy pędem do mnie do domu....
Tam się przebrałyśmy ja w to http://www.pinger.pl/szukaj/po_tagu?t=zestawy%20ubra%C5%84 a Amy w to http://www.pinger.pl/szukaj/po_tagu?t=zestawy%20ubra%C5%84 jeszcze miałyśmy sukienki na imprezę po koncercie to moja http://www.pinger.pl/szukaj/po_tagu?t=zestawy%20ubra%C5%84 A to mojej przyjaciółki http://www.pinger.pl/szukaj/po_tagu?t=zestawy%20ubra%C5%84.....Wymalowałyśmy się lekkim makijażem..i Zerknęłam na zegarek i była już 18:50
-Amy pośpiesz się bo jest za 10..
- już idę...
Wyszłyśmy z domu i zauważyłyśmy cudnego Justina noo a Amy ajk zwykle zaczęła wariować i piszczeć
-Aaaaa to naprawdę ty..
-Taaak..Powiedział nieśmiało
-Jak zaczęłam się śmiać z miny jaką zrobiła na widok Jussa i za chwilkę wszyscy się śmieli prócz Amy która nas spiorunowała wzrokiem...
-Heej Juss
-Cześć Piękna   cudnie dziś wyglądacie..
-wsiedliśmy do samochodu i ja usiadam obok Justina a Amy obok Scootera-menager Jb..
Przez całą drogę gadaliśmy sobie o różnych rzeczach..I po 25 minutach dotarliśmy na miejsce...

Rozdział 1

Hey mam na imię Maxim mam 15 lat lubię Justina Biebera ,ale nie jestem jego jakąś extra fanką ani anty fanką sądzę ,że ma fajną muzykę i zawsze kiedy nie mam humoru to go słucham i nastrój od razu mi się poprawia...Może zaczniemy od początku.................
-Drryyyyy.
 Nienawidzony przeze mnie dźwięk potwornie głośnego budzika...Pora czas wstać był to koniec wakacji a jak zwykle w wakacje się nic ciekawego nie wydarzyło..Zresztą jak zawsze w moim życiu nic się nie dzieje zwykła nastolatka i tyle alee.... Przez czas wakacji jednak coś się zmieniło na lepsze przed wakacjami byłam zawsze na szarym końcu miałam dość dobre oceny ale tu nie oto chodzi..Byłam nieśmiała i miła dziewczynka która pozwalała sobą pomiatać..Na początek wakacji skończyłam 16 lat i dałam sobie postanowienie i brzmiało ono tak "Zmienię się na lepsze"..I tak właśnie się stało przez wakacje stałam się taka inna ale z lepszej strony przestałam dawać sobą pomiatać mieniłam styl na bardziej kobiecy bo wtedy nosiłam same szerokie spodnie i bluzki a teraz rurki i obcisłe koszulki...I oczywiście full capy moje ulubione czapeczki tylko je nosze no ale na zimę muszę cieplejsze hehe...Mówiłam sobie cicho w myślach..
-O nie!!!zamyśliłam nie mam 15 na ubranie się i na lekki makijaż...Na szczęście zdążyłam na czas i wyszłam szybko bez śniadania przed dom...
-Cześć Maxi...powiedziała Amy czekająca na mnie przed domem "to przyjaciółka Maxim"..
-Ooo cześć nie wiedziałam ,że czekasz...Spytałam niepewnie.
-A tam czekałam wyszłam przed chwilką z domu...Powiedziała Amy..A mi zrobiło się głupio....
-Aha...Zaczęłam się śmiać ,a ona mi wtórowała...
-To co idziemy..Spytała Amy.
-Tak niestety musimy...Powiedziałam śmiejąc się ciągle.
-No niestety ,niestety...Aleee..Zaciągnęła Amy.
-Co?...Spytałam ciekawa.A ona nadal mnie trzymała w napięciu..No mów i to szybkoo....Zaśmiełam się.
-Justin Bieber będzie grał koncert tu u nas...Aaaaa!!!
-Aaaaa co ty gadasz..Wrzasnęłam zaskoczona.Nie bujasz.
-Nie nigdy to cała prawda a bilety są od jutra w sprzedaży...
-Zawsze marzyłam o koncercie...Aaaa jak ja się cieszyłam to było nie do opisania.....
-Dobra pośpieszmy się bo nie zdążymy!...Wykrzyczałam i za 5 minut byłyśmy pod szkołą wciąż podekscytowane..Zostawiłyśmy kurtki w szatni i udałyśmy się na sale gimnastyczną by wysłuchać dyrektora...Ale ja i tak go nie słuchałam byłam zbyt podekscytowana koncertem..
-Dyrektor skończył przemawiać a wszyscy rozeszli się do sal... Mijała lekcja za lekcją i tak wybiła 15:20 i skończyliśmy lekcje poszłyśmy odnieść książki do szafek i następnie udałyśmy się do szatni po swoje kurtki...Mając 15 lat chodziłam wraz z Amy do 3 klasy gimnazjum czyli to oznaczało ,że za rok idziemy do liceum na samą myśl o tym robiło mi się nie dobrze...Ale mniejsza z tym...Powiedziałam szczęśliwa do Amy..
-Maxim.
-Tak ? o co chodzi...
-Może jeszcze dzisiaj pójdziemy po te bilety..
-Takk możemy się spotkać w parku o 17:00..Spytałam..
-Dobrze..Odpowiedziała..
pożegnałyśmy się i poszłyśmy do domów a mieszkamy na przeciw siebie..
-Dobijała godzina 16:30 więc poszłam do szafki wzięłam ten zestaw http://www.pinger.pl/szukaj/po_tagu?t=zestawy%20ubra%C5%84 i poszłam do łazienki się szybko przebrać po 15 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi...I przebiegłam szybko na duł...
-Cześć Amy..
-Heej to co idziemy..
-Tak....wychodząc krzyknęłam do rodziców wychodzę i poszłam..Szłyśmy w stronę centrum bo tam właśnie sprzedawano bilety..
-Ooo i jesteśmy..Przerażona powiedziała..
-Wooooow ile ludzi..To prawda było sporo ludzi mówiąc to zaczęłam się momentalnie śmiać na wyraz twarzy Amy miała otwarte usta i nagle zrobiła wielkie oczy...od razy gdy zaczęłam się śmiać ona spiorunowała mnie wzrokiem....A ja dalej się śmiałam..
Minęło już 30 minut a kolejka powoli przesuwała się...
-Maxi muszę skoczyć do WC..
-Dobra idź..
-Będę za 10 minut.. i pobiegła...
A ja czekałam jak głupia ale byłam już blisko początku..Jak nagle jakaś limuzyna podjechała..
A wyszedł z niej sam Justin Bieber wszyscy polecieli w jego kierunku a ja sama zostałam bo po co miałam biec jak i tak już tam go rozszarpywały ,szkoda mi go było..Justin spojrzał się na mnie i puścił mi oczko i promiennie się uśmiechną a ja odpowiedziałam mu tak samo..Po 2 minutach odjechał a ja szybko podbiegłam do kasy i wykupiłam dwa bilety w pierwszym rzędzie z wejściówkami oczywiście za kulisy...Miałam szczęście bo kupiłam jedne z ostatnich...Po 3 minutach przyszła Amy..
-Czemu nie stoisz w  kolejce..Spytała zaciekawiona..
-Bo już kupiłam bilety i to w pierwszym rzędzie z wejściówkami...A ona zaczęła się drzeć jak szalona..
-Po drodze ci wszystko opowiem...
-Oki........................
-Amy jak byłaś w  Toalecie to Juss przyjechał limuzyną i wszyscy się na niego rzucili a jako jedyna zostałam przy kasie a on na mnie popatrzał z uśmiechem i puścił mi oczko...
-Aaaaa ty to dziewczyno masz szczęście ,może mu się spodobałaś..
-Takk jasne ja zwykła nastolatka...I zaczęłyśmy się śmiać przeraźliwie głośno...
O 19:00 Byłyśmy już w swoich domach ja jak weszłam do domu i byłam taka szczęśliwa rzuciłam torebkę w kąt mojego pokoju i wybiegłam z domu podleciałam szybko do pobliskiego sklepu i zamierzałam kupić lody ,alee.....Biegnąc zachwycona biletami wpadłam na jakiegoś chłopaka..
-Uważaj jak chodzisz..Warknął chłopak w czapce i w okularach..
-Przepraszam nie chciałam...Odpowiedziała z nutką ironii w głosie..On pomógł mi wstać i wtedy zobaczyłam w nim kogoś znajomego ale nie wiedziałam za bardzo kogo..
-Ejj to ty stałaś dzisiaj przy kasie sama...Zapytał.
Takk...Po chwili mnie olśniło...Ty ty ty jesteś Justin...
-Takk ale tylko cicho..
-Oki dla ciebie wszystko.. Uśmiechnęłam się i lekko zarumieniłam..
-Mam nadzieje ,że będziesz na koncercie..Spytał z nadzieją.
-Taak kupiłam już bilety z wejściówkami..
-Świetnie!!!...Wykrzyczał szczęśliwy..a ja się również uśmiechnęłam...Porozmawiałam z nim chwilkę i dowiedziałam się ,że kupił dom który był niedaleko mnie...
-Do zobaczenia...:)
-Tak do zobaczenia...uściskał mnie i dał soczystego buziaka w policzek a ja zrobiłam się cała czerwona...
-Papa
-Pa
Wbiegłam szybko do sklepu sięgnęłam pierwsze lepsze lody i wybiegłam tak samo jak wbiegłam czyli w pośpiechu bo i tak byłam już spóźniona na kolacje...