środa, 16 stycznia 2013

Rozdział 5

            -----------------OCZAMI MAXIM--------------
Z sali kinowej wyszliśmy ostatni wciąż się całując...
-To co teraz na lody..
-Taaak a później możemy jeszcze iść się do centrum przejść...
-Taak to idziemy!
Po chwili dotarliśmy do budki z lodami i kupiliśmy sobie lody.
-To chodźmy do centrum.
-To idziemy do centrum.
Po 10 minutach stanęliśmy w miejscu gdzie wcześniej Justin Bieber wychodził z 
samochodu ....
-Tu się poznaliśmy..
-Taak ,a dokładniej to przed sklepem...Wybuchłam głośnym śmiechem...
Juss odprowadził mnie do domu pożegnaliśmy się i była już 15:00..
-Cześć mamo cześć tato.
-Cześć córcia...Odpowiedział tata..
-A gdzie mama???Spytałam lekko zmartwiona...
-Poszła na zakupy..
-Aha to ja idę na górę.
-Papa.
Weszłam do pokoju i nagle dostałam sms'a od Justina i nasze sms'owanie brzmiało tak...
-Heej masz jakieś plany na dziś Maxim???
-Nie a co? xdd :)
-To dobrze bo cię porywam..
-A gdzie niby dopiero wróciłam do domu.:)
-Pójdziemy do restauracji coś zjeść tylko ubierz się elegancko...
-Postaram się tylko dla ciebie chociaż nie umiem ale jakoś dam radę.
-To super to będę u ciebie za 1 godz.  :) 
-Spoko czekam..
-Papa <3 <3 <3 <3
-Papapa <3 <3 <3
Zeszłam na dół przywitać się z mamą która wróciła już z zakupów...
-Cześć mamuś.
-Cześć mała..
-Maxim..Powiedzieli jednocześnie...
-Taak..
-Muszę jechać z tatą na to spotkanie w sprawie pracy i musimy jeszcze załatwić parę spraw..
-Aha dobrze rozumiem.
-Ale mamy jeszcze dobrą wiadomość..Twój brat przyjeżdża na miesiąc do domu..
-Fajnie..
To ja już pójdę na górę ,bo muszę się wyszykować.
-A gdzie idziesz?Zapytała mama..
-Justin mnie zabiera do jakiejś restauracji.
-Aha to baw się dobrze..
-A kiedy wyjeżdżacie.
-Dziś o 22:00 Mamy samolot.
-Aha to jeszcze zdążę się z wami pożegnać..
I pobiegłam pędem na górę do siebie i zmyłam z siebie makijaż i zrobiłam go od nowa a ubrałam 
się w to.....Usłyszałam dzwonek do drzwi..-To do mnie...
Przejrzałam się szybciutko jeszcze w lustrze i zeszłam na dół pożegnałam się z rodzicami i wyszłam z domu..
-Woow wyglądasz , przepięknie..
-Dziękuję ty również...A był ubrany w to i wyglądał bosko.
-Chodź tu mój aniołku...
  Weszliśmy do samochodu po czym po 15 minutach dojechaliśmy na miejsce.Szliśmy 
w stronę restauracji aż naskoczyli na nas z nikąd paparazzi i się wystraszyłam...Obsypywali Justina setkami pytań:
-Czy to twoja nowa dziewczyna.
-Jak się czujesz..
-Kim ona jest..
-Twoja znajoma czy może coś więcej..
-A co z Jasmin..na to pytanie aż zrobiło mi się smutno..
Juss nie odpowiedział na żadne z pytań..
Usiedliśmy w stoliku i Justin zamówił dwa szejki bo ja je uwielbiam i coś do jedzenia...Pogadaliśmy chwilkę..
-Justin kim jest Jasmin..Spytałam smutna..a juss obiął moją twarz w swoje ręce..
-Ona nie była moją prawdziwą dziewczyną my tylko udawaliśmy parę żeby zrobiło się o nas głośno
ale to już przeszłość..
-Aha to dobrze..
Paparazzi cały czas stali prze restauracją...
Kiedy wychodziliśmy to znów się rzucili na nam z pytaniami ale my to olaliśmy......
Justin odprowadził mnie do domu..Pożegnaliśmy się długim soczystym buziakiem...
-Spotkamy się jutro..
-Taak a wiesz co możemy się jeszcze przejść do parku..
-Dobrze to chodźmy..
-Wiessz co??? mój brat przejeżdża na cały miesiąc..
-To wspaniale a jak ma na imię i ile ma lat..
-Ma na imię Jake i ma 19 lat..
-A wiesz coo ...nigdy mi nie mówiłaś kiedy masz urodziny...
-27 stycznia 1997..
-Woow to już niedługo..
-Ale to szybko zleciało będziesz kończyła 16 lat a ja 17 1 marca..
-Nooo..
-Fajnie..
-Robisz jakąś imprezkę..
-Jeszcze nie wiem ale pewnie tak i ty zaproszony zostaniesz jako pierwszy..
-Dziękuję...
   --------------OCZAMI JUSTINA---------------
O nie za tydzień są jej urodziny ,a ja nie wiem co jej kupić..
-To co idziemy do domów swoich.
-Taaak.
-Pożegnaliśmy się soczystym długim buziakiem...
-Moi rodzice wyjeżdżąją na dwa tygodnie z jakimiś sprawami i ja zostanę z bratem..
-Aha to szkoda ,ale będziemy spędzać razem więcej czasu.
-Taak wieeem..
-Ale i tak jest mi trochę smutno...
-Nie przejmuj się jak chcesz to mogę Cię z rodzicami na lotnisko zawieść...Spytał z nadzieją w oczach ,że sie zgodzę i z troską.
-A naprawdę mógłbyś.
-Oczywiście ,że tak..
-Kocham cię...Powiedziałam romantycznie uszczęśliwiona...
-Ja ciebie też..
-To może wejdziesz..
-Takk z chęcią..
Po czym weszliśmy razem do domu i powiedziałam rodzicom ,że Justin ich zawiezie...
-Naprawdę jesteśmy prze szczęśliwi ,że nas zawieziesz dziękujemy..
-A tam dla rodziny Maxi wszystko..
-Maamooo?
-Tak córcia..
-Dzisiaj jestem sama w domu..
-Taak ,bo twój brat przyjedzie jutro wieczorem..
-Ja się boje sama zostać na całą noc tutaj...Czy Justin mógł by ze mną zostać i spać tu..
-Taak czemu nie ale nie wiem jak Justin czy się zgodzi..
-Oczywiście ,dziękuję. 
--------------------OCZAMI JUSTINA---------
Zawieźliśmy ich na lotnisko i czekaliśmy na odlot samolotu...
-Mamo tato za  minut odlatujecie.Powiedziała Maxi..
-Taak...
Przytuliłam ich bardzo mocno i tak też zrobił Justin 
-Paapaa....Mowiła smutna Maxim..
-pa córcia pa
Jak poszli i weszli do samolotu zaczęła ryczeć jak małe dziecko któremu zabrano zabawkę...
I wtuliła się we mnie i dalej płakała..Gdy szliśmy do domu naskoczyli na nas paparazzi i ona wtuliła się we mnie jeszcze bardziej...
Weszliśmy do samochodu i ona się starała zakryć włosami żeby nie było jej widać takiej rozmazanej..
-Heej mała nie przejmuj się...
Teraz jedziemy do mnie po ciuchy..Byliśmy na miejscu i wyszliśmy z auta po czym zaczęliśmy rozmowę..
-Justin gdzie masz tu toaletę bo muszę się troszkę ogarnąć..
-Na górze w pokoju gościnnym..
-Oki to ja zaraz wracam...
-To szybko..
Czekałem na nią z niecierpliwieniem..I przyszła o 10 minutach i ja akurat skończyłem sie pakować.
Mamo ja jadę na noc do Maxi..
-Pa baw się dobrze.
-Papa
Jak dotarliśmy pod dom Maxim roiło się tam od paparazzi...
Staraliśmy się ich ominąć i nam się jakoś udało ale moja koszulka była przez nich cała podarta...
-No to wchodź kotek..
-Wchodzę kotek...Wybuchliśmy śmiechem...
---------------OCZAMI MAXIM----------------
Weszliśmy do mojego pokoju i była już 23:05
-Dobra masz tu kompa a ja idę się myć...
-Dobrze tylko szybko...
-Poszłam się więc umyć..
-Co tak długo...wykrzyczałem stojąc koło drzwi...
-Zaraz wychodzę..
-To ja wchodzę...
-To wchodź..
-Ohhh jesteś już ubrana..powiedział Justin zawiedziony...
-Tak jestem..wybuchał momentalnie śmiechem..
-Dobra o ja idę się myć..
-Dobra...usiadłam na tapczanie i wzięłam komputer i weszłam na TT...I Juss dodał tweeta i brzmiał on tak "Wyjątkowy dzień z wyjątkową osobą kocham cię + zdjęcie... 
-Już jestem .....Powiedział Justin
-To chodź do mnie..
Obejrzymy jakiś film..
-Jaki ..
-A jakie masz....Spośród tych wybraliśmy horror i nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy razem do siebie wtuleni.....

--------------------------------------------------
                 Jak wam się podobało proszę piszcie komentarze bo on wam zajmie góra 5 minut a mi napisanie tego 1 godzinę..








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz