-Wooow prze prześlicznie wyglądasz...Powiedział Juss trochę się jąkał ale powiedział to tak słodko.
-Dziękuje.. ty też bosko wyglądasz..
-Dzięki..Zarumienił się...
-przed domem stał cudowny samochód..
-Zapraszam..Powiedział Justin otwierając drzwi od auta..
-Dziękuję..Ruszyliśmy...Masz śliczny samochód..
-A tam wole patrzeć na ciebie niż na durny samochód..Zaczęłam się śmiać
-To gdzie jedziemy?
-Niespodzianka?
-Mmmmmm...Lubię niespodzianki..Powiedziałam przeciągając.
-Mrrrrrr.
-Grrrr .HAHAHAHA
-Daleko jeszcze?spytała zaciekawiona..
-Jakieś 10 km..powiedział śmiejąc się..
-Coo??
-Już jesteśmy...Aaaa to już wiem dlaczemu to on się śmiał...i sama zaczęłam się śmiać..
-Gdzie jesteśmy.?
-Zobaczysz?
-Hmm..
-Tadam....Wyjął z kieszeni czarną chustę..
-Muszę....Spytałam zawiedziona..
-Oj musisz musisz..Zaczęliśmy się śmiać..
-Zawiązał mi opaskę na oczy...
-Justin?..
-Słucham...
-Boję się...
-Nie bój się jestem z tobą ,nie musisz się niczego bać....Po czym mnie przytulił bardzo mocno ale był delikatny.
-Masz rację..Uśmiechnęłam się...
-Chodź...Złapał mnie za rękę z ja się w nią wtuliłam i poszłam z nim..
-Justin??Odszedł ode mnie nie było go koło mnie..
Więc postanowiłam zdjąć opaskę i tak właśnie zrobiłam..Otworzyłam oczy i mnie zatkało...Nie mogłam wymówić ani jednego drobnego słówka byłam tak wzruszona tym co zobaczyłam ,że tylko powiedziałam cichutko prawie nie słyszalnie-Dziękuję.
-Nie ma za co...
Usiadłam na trawie i po chwili koło mnie usiadł Justin i spytał
-Jak ci się podoba?
-To wspaniałe.Nie mogłam uwierzyć w to co widzę wszędzie pełno kwiatów roślin drzew małe jeziorko wszystko to w tak wielkim mieście nie mogłam uwierzyć ,że w takim mieście jest taka piękna kolorowa cicha łąka pełno motyli to było piękne..W końcu oderwałam się od tego widoku i spojrzałam Justinowi w oczy a on na to....
-Kocham Cię....Zaczął mnie namiętnie całować w końcu udało mi się go od siebie odepchnąć a on zaczą smutnieć przytuliłam go i powiedziałam mu do ucha..
-Kocham Cie tak samo jak ty mnie..I znów zaczęliśmy się całować trwało to chyba z 10 minut..Mimo ,że miałam 15 lat to to był mój pierwszy prawdziwy pocałunek bo cmoknięcie w usta to se można czy w policzek ale to był mój pierwszy pocałunek i czułam ,że z odpowiednim chłopakiem...
-Ohh poczekaj chwilkę pobiegł do samochodu a ja podziwiałam widoki Biebs przyszedł i wręczył mi pięnu duży bukiet czerwonych róż..
-Justin...
-Nic nie mów..I zaczęliśmy się namiętnie całować..Oderwaliśmy się w końcu od siebie a Justin zdenerwowany usiadł bliżej mnie i zadał pytanie...
-Maxim podobasz mi się już od naszego pierwszego spotkania i to tak na poważnie teraz czuję ,że jesteś częścią mnie.
-Justin nie wiem ci powiedzieć..
-Odpowiedz mi tylko na jedno pytanie..
-Hmmm
-Maxi czy zostaniesz moją dziewczyną??Patrzał a w jego oczach było widać iskierki nadziei...Nie odpowiadałam przez dłuższy czas żeby podtrzymać go w napięciu..
-Justin myślałam ,że nigdy nie spytasz tak tak taaaaaaaaaaaak....
Zaczęliśmy się namiętnie całować i potem wyszeptałam mu do ucha..
-Czuję ,że jesteś częścią mojego życia teraz nie wiem co bym zrobiła gdybyś mnie zostawił....Kocham Cię...
-Też tak czuję i obiecuję ,że nigdy prze nigdy cię nie zdradzę...Kocham Cię..
-Juss musimy już wracać..
-Dobrze.
Dojechaliśmy .
-Masz jutro wolny czas..Spytaj Juss.
-Taak mam.
-A może chciałabyś do mnie przyjść i poznać moich rodziców jutro podczas kolacji...Mówił nieśmiały..
-Tak chętnie...
a ten zaczął się cieszyć jak głupek haha i zaczęłam się z niego śmiać
-Aaa no, ten mogłabyś zostać u mnie na noc..Zapytał a jego oczy błyszczały się coraz bardziej...
-Muszę to obgadać z rodzicami jeśli nie będą mieli nic przeciwko to chętnie..A twoi rodzice się zgodzą?
-Taaak oni sami mi kazali się ciebie spytać ....A ja zaczęłam się śmiać jak głupia..
-Onieeeeee!!!
-Co się stało??
-Nic tylko ,że jutro szkoła nie lubię tam chodzić..
-Aha to spotkamy się jutro przyjadę po ciebie około 18:00 pasuje..
-Jak najbardziej..
-To pa
-Papa pożegnaliśmy się krótkim lecz prawdziwym od serca pocałunkiem..
Wchodzę do domu:
-Cześć wszystkim..
-Heej
-Mamo ,tato poznaliście już Justina
-Takk
-I co o nim myślicie???
-Jest bardzo fajny ,miły i odpowiedzialny..
-Czyli go polubiliście..
-Taaak..A co?
-A nic tak po prostu pytam..
-Jego rodzice mnie jutro do nich na noc zapraszają...Mogę iść???Pytałam z nadzieją..
-Takk czemu nie..
-Jeej kocham was.
-Pa ,Ide do góry.
Poszłam się umyć i potem zadzwoniłam do Amy i jej wszystko opowiedziałam i ona się strasznie cieszyła.
Poszłam się umyć i wskoczyła w piżamę...
O 23:20 ktoś rzucał w moją szybę kamyczkami otworzyłam okno i to był Justin i niechcący rzucił mi kamyczkiem w głowę...
-Przepraszam nie chciałem..Powiedział z wyrzutem sumienia...
-Dostanie Ci się za to...Zeszła po cichu na dół moi rodzice spali w sypialni więc nie było słychać jak otworzyłam drzwi...
-Cześć Kochanie..Powiedział współczująca Justin...
-Witam Kotku..Dostanie ci się za tego kamyczka i zaczęłam go gonić w między czasie mi się przypomniało ,że jestem w piżamie
-Kotku poczekaj nie biegnę dalej bo jestem w piżamie w owieczki...
-No i co ja też..
-Taak ale nie w owieczki..
-I tak się nie zatrzymam..Hahaha
-Zaczęłam szybciej biec dogoniłam go i rzuciłam się na niego tak ,ze wylądował na plecach na trawię a ja na nim..i zaczęliśmy się śmiać a potem całować za chwilę on się oderwał.
-Sexy wyglądach w tej piżamie w owieczki..Powiedział czule..
-Wariat!Odpowiedziałam śmiesznie...w drodze powrotnej szliśmy w stronę mojego domu za rękę...i doszliśmy pożegnaliśmy się pocałunkiem...
--------------------OCZAMI JUSTINA------------
wróciłem do domu całkiem sam ale szczęśliwy ,że mogłem ją zobaczyć w piżamie w owieczki..Nie mogłem zaprzeczyć była urocza i wydaje mi się ,że się zakochałem <3 i to chyba była prawda...Byłem zakochany ona jest częścią mnie..I ją kocham...Usnąłem zadowolony i taki się też obudziłem była już 9:20 więdz postanowiłem zadzwonić do mojej księżniczki i spytać jak się czuję..
-Heej mała Maxi.
-Heej duży Justin..Hahaha
-Co tam u cb i jak się czujem .
-A w porządku a czuję się wspaniale to chyba po wczorajszym.
-No chyba taaak...
-Wiesz co..
-co?
-Kocham Cię najbardziej na świecie...
-Ja ciebie też i nie mogę się doczekać wieczoru jak znowu się z tobą spotkam..Powiedziałam radośnie...
-Ja też nie dobra kończę do zobaczenia
-Taak do zobaczenia jak najbardziej a co do kończenia to nie jestem za..
-Oj tam dasz rade..
-Nie sądzę ..dobra ja się idę myć..
-Też chcę..
-Hahaha nie rozśmieszaj mnie....
-Ja nie żartuję...
-No nie wiem okażę się wieczorem....Zaśmiałam się diabelsko..
-Uuuu robisz się niegrzeczna lubię takie..Mrrr...
-Taaataataaaa fajnie ja też lubię niegrzecznych chłopców Grr..
-Papa
-papa..
Po tej rozmowie motyle mi zaczęły latać w brzuchu i zrobiło mi się przyjemnie gorąco..
Poszłam się umyć wyciągnęłam z szafki jakieś byle jakie ciuchy i się ubrała zadzwoniłam do Amy i umówiłyśmy się do parku po szkole .Wróciłyśmy do domów o 15:30 zjadłam obiad który przygotowała mama i zaczęłam się powoli pakować jak spakowałam potrzebne rzeczy to była już 16:45 i poszłam do kuchni coś zjeść i przyszłam znowu do pokoju i myślałam co ubrać i w końcu ubrałam się w to bo wiedziała jak Justin lubi kolor fioletowy i takie wiszące spodni dlatego zrobię mu przyjemność i się tak ubiorę Pomalowałam się lekko i już była 17:50 zeszłam na dół spakowałam jeszcze przedtem małą torebkę podręczną miałam w niej telefon pieniądze i jeszcze gumy i miętówki lubię je...
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi otwiera a tam Justin a kto niby inny..
-Heej kocie..
-Jaki tam koci ty to dopiero kot jesteś..Mrrrauuu!!!
-Oooooo widzę ,że ubrałaś się tak jak lubię.Hmm
-Ohhh takk specjalnie dla ciebie....
-Dziękuję właśnie uszczęśliwiłaś mnie jeszcze bardzieja myślałeś ,że bardziej się już nie da noo a jak mnie jeszcze pocałujesz to już będzie maxx chyba bo nigdy nie czułem się z kimś tak dobrze jak z tobą..
-Mmmmm miło mi się zrobiło ,zobaczymy wieczorem może da się jeszcze bardziej być szczęśliwym z odobą obok..
-Mrrr kocham Cię..
-Ja ciebie też ale mnie za bardzo podniecasz więc chodźmy już..
-Oki
Dojechaliśmy na miejsce...
-Justin boję się...
-Czego niby..
-Że twoi rodzice mnie nie polubią...
-Gadanie nie bój się na pewno cię polubią znam ich...Oni są spoko.
-Dobra trochę mnie uspokoiłeś..Pocałował mnie..
-A teraz???
-Po pocałunku jeszcze lepiej...
-Idziemy.....
Puk Puk Puk Puk Puk Puk Puk Puk
Proszę
-wchodź..
-Dzięki.
-Dobry wieczór.
-Dobry wieczór
-Ooo a jednak u nas zanocujesz bardzo się ciesz a nie wiesz jak Justin się cieszył wiedzą ,że poznasz jego rodzinę...Zachichotałam cichutko..
-Chodź Maxi Poznać kogoś...
-Oki
-Gdzie moja mała księżniczka Jazzy.
-Oooo tu jesteś..
-Justin nie mówiłeś ,że masz młodszą siostrę.
-Oj tam oj tam chciałem ci niespodziankę zrobić bo wiem jak bardzo lubisz dzieci..
-Tak masz rację bardzo je lubię Heej mała Jazzy..
Co u ciebie słychać ,ale masz fajne zabawki normalnie zazdroszczę zachichotałam...
-Dobra chodź na dół.
-Już idę idę............poczekaj na mnie bo nienadąrzam.
-Położył moje toby w kącie..
-Chodź oprowadzę cię.
-Dobrze już idę
-Tutaj jest pokój gościnny w którym ty będziesz spać a ja śpię w pokoju tuż obok ale zaraz to co najlepsze to na końcu tutaj kuchnia tu masz łazienkę w swoim pokoju jeszcze ja mam swoją i na dole jest moich rodziców ,salon już widziałaś a tutaj pokoik Jazzy...
-Ooo jaki różowiutki.
-No a jak brat malował,
-Taaa mhm jasne..
-No dobra ale kolor pomogłem wybrać..Wybuchłam śmiechem a on razem ze mną...
-A teraz Taram moje królestwo..
-Woow fajnie tu masz..
-Wieeem ale patrz teraz.Wysuwane drzwi na guziczek a tam coo??...
-Ogromna garderoba Justina Biebera ,kiedyś marzyłam żeby ją zobaczyć..Oj marzenia się spełniły..
-No to widzisz...Siadaj sobie gdzie chcesz a ja przyniosę coś do picia...
-Oki..Czekam tylko szybko bo tyle nie wytrzymam bez ciebie...
-Postaram się....
-To się staraj..Jak najbardziej!!!
Czekam tu na niego i rozglądam się w jego cudnym pokoju i nagle zobaczyłam łóżko i się na nie położyłam i było bardzo wygodne..
-Jestem
-Nareszcie bo idę do ciebie tęskniłam..Podeszłam do niego a on myślał ,że chcę go przytulić ,a ja wzięłam picie i poszłam z powrotem na łóżko i leżałam a on się na mnie patrzał jak w obrazek i nagle powiedział..
-Świnia...
-A co ja ci zrobiłam..
-Nie chciałaś mnie przytulić
-Oj dobra dobra już idę...a on mnie wziął na ręce i stanął na łóżko i powiedział..
-Ja ci dam już ja ci pokaże..
-Położył mnie na łóżko i położył się na mnie i zaczął całować po szyi było mi przyjemnie a on jednym zwinny ruchem się przekręcił tak ,że ja wylądowałam na nim..
-Wariat!!! Wykrzyczałam aż jego mama Pattie się wystraszyła i przybiegła na górę..
-Co się dzieje!!!
-Mamo!! Nic my tylko się wygłupiamy..
-Taaa mhmmm dobra nie mieszam się....Tylko mi jej nie zamęcz bo nie będę miała z kim pogadać.
-Oj mamo wyjdź już..
-Dobrze idę papa tylko się tak nie drzyjcie..
-Jak poszła to ja wybuchłam śmiechem i nie mogłam się powstrzymywać nagle Justin mnie pocałował..
-To najlepszy sposób w jaki ktokolwiek mnie uciszył..Dziękuję..
-A tam zrobiłem to mnie denerwowałaś tym śmianiem się..
-Dziękuję wieszzz miły jesteś...Powiedziałam jak obrażona..Ale wcale tak nie było..
Przepraszam ja nie chciałem ..Poczułem się winny.
-Żartowałam
-Głupi żart..
-Sorki..
-Teraz to ja żartowałem..
-Wariat..
Hahhaha...Wtuliłam się w jego tors a on we mnie i nawet nie wiem kiedy usnęliśmy...
NASTĘPNEGO DNIA
Wstałam o 9:55 Justin tak słodko spał i nie chciałam go budzić .Więc poszłam cichutko
do swojego pokoju wzięłam ubrania i się przebrałam i poszłam zobaczyć do Justin leżął na łóżku otwierając oczy przyglądał mi się i za chwilkę powiedział:
-Woooow naprawdę dzisiaj przepięknie wyglądasz Cudnie!!!..
-Dziękuję.
-Pójdziemy dzisiaj do kina na jakąś komedie czy horror..
-Jasne mnie nie musisz długa namawiać...Oboje się zaśmialiśmy..
To idź się ubierz i pójdziemy
-Oki
Za 10 minut wyszedł i wyglądał bosko aż czułam ,że moje nogi stały się jak wata giętkie i miękkie
-Bosko kotku aż mnie z nóg zwaliłeś...
-Oj nie przesadzaj tobie nikt nie dorówna jesteś najpiękniejsza...
-Ohhh dziękuję..hahha..
-To co idziemy.
-Taak z tobą zawsze i wszędzie..uśmiechnął się promiennie..i ja tak samo...
Dotarliśmy do kina Juss kupił duż popcorn i dwie cole wybraliśmy się na horror bo nic innego nie było..
-Juss ja się boje!!!Wiesz jak nie lubię horrorów..
-Wiem ,ale masz mnie i nie musisz się niczego bać..
-Tak wiemmm chyba masz racje..
-Ooooo takk znów zwycięstwo Yea!!!..Zaczął się cieszyć jak dziecko które dostało czekoladę
a ja tak się z niego śmiałam..
-Wariat...I to w tobie kocham..
-Wiedziałem ,że to powiesz..
-Skąd niby wiedziałeś..
-Bo cię kocham i znam cię na tyle dobrze ,że wiem co myślisz ale czasami naprawdę potrafisz mnie zaskoczyć..
W trakcie filmu strasznie się bałam i się przytuliłam do JB a on mnie przytulił i pocałował czule
-Przestałam się trochę bać wieszz.
-Oj wiem wiemm...
-To też wieszz..
-Bo ja zawsze tak na ciebie działam.. całowaliśmy się przez resztę filmu....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz