wtorek, 15 stycznia 2013

Rozdział 1

Hey mam na imię Maxim mam 15 lat lubię Justina Biebera ,ale nie jestem jego jakąś extra fanką ani anty fanką sądzę ,że ma fajną muzykę i zawsze kiedy nie mam humoru to go słucham i nastrój od razu mi się poprawia...Może zaczniemy od początku.................
-Drryyyyy.
 Nienawidzony przeze mnie dźwięk potwornie głośnego budzika...Pora czas wstać był to koniec wakacji a jak zwykle w wakacje się nic ciekawego nie wydarzyło..Zresztą jak zawsze w moim życiu nic się nie dzieje zwykła nastolatka i tyle alee.... Przez czas wakacji jednak coś się zmieniło na lepsze przed wakacjami byłam zawsze na szarym końcu miałam dość dobre oceny ale tu nie oto chodzi..Byłam nieśmiała i miła dziewczynka która pozwalała sobą pomiatać..Na początek wakacji skończyłam 16 lat i dałam sobie postanowienie i brzmiało ono tak "Zmienię się na lepsze"..I tak właśnie się stało przez wakacje stałam się taka inna ale z lepszej strony przestałam dawać sobą pomiatać mieniłam styl na bardziej kobiecy bo wtedy nosiłam same szerokie spodnie i bluzki a teraz rurki i obcisłe koszulki...I oczywiście full capy moje ulubione czapeczki tylko je nosze no ale na zimę muszę cieplejsze hehe...Mówiłam sobie cicho w myślach..
-O nie!!!zamyśliłam nie mam 15 na ubranie się i na lekki makijaż...Na szczęście zdążyłam na czas i wyszłam szybko bez śniadania przed dom...
-Cześć Maxi...powiedziała Amy czekająca na mnie przed domem "to przyjaciółka Maxim"..
-Ooo cześć nie wiedziałam ,że czekasz...Spytałam niepewnie.
-A tam czekałam wyszłam przed chwilką z domu...Powiedziała Amy..A mi zrobiło się głupio....
-Aha...Zaczęłam się śmiać ,a ona mi wtórowała...
-To co idziemy..Spytała Amy.
-Tak niestety musimy...Powiedziałam śmiejąc się ciągle.
-No niestety ,niestety...Aleee..Zaciągnęła Amy.
-Co?...Spytałam ciekawa.A ona nadal mnie trzymała w napięciu..No mów i to szybkoo....Zaśmiełam się.
-Justin Bieber będzie grał koncert tu u nas...Aaaaa!!!
-Aaaaa co ty gadasz..Wrzasnęłam zaskoczona.Nie bujasz.
-Nie nigdy to cała prawda a bilety są od jutra w sprzedaży...
-Zawsze marzyłam o koncercie...Aaaa jak ja się cieszyłam to było nie do opisania.....
-Dobra pośpieszmy się bo nie zdążymy!...Wykrzyczałam i za 5 minut byłyśmy pod szkołą wciąż podekscytowane..Zostawiłyśmy kurtki w szatni i udałyśmy się na sale gimnastyczną by wysłuchać dyrektora...Ale ja i tak go nie słuchałam byłam zbyt podekscytowana koncertem..
-Dyrektor skończył przemawiać a wszyscy rozeszli się do sal... Mijała lekcja za lekcją i tak wybiła 15:20 i skończyliśmy lekcje poszłyśmy odnieść książki do szafek i następnie udałyśmy się do szatni po swoje kurtki...Mając 15 lat chodziłam wraz z Amy do 3 klasy gimnazjum czyli to oznaczało ,że za rok idziemy do liceum na samą myśl o tym robiło mi się nie dobrze...Ale mniejsza z tym...Powiedziałam szczęśliwa do Amy..
-Maxim.
-Tak ? o co chodzi...
-Może jeszcze dzisiaj pójdziemy po te bilety..
-Takk możemy się spotkać w parku o 17:00..Spytałam..
-Dobrze..Odpowiedziała..
pożegnałyśmy się i poszłyśmy do domów a mieszkamy na przeciw siebie..
-Dobijała godzina 16:30 więc poszłam do szafki wzięłam ten zestaw http://www.pinger.pl/szukaj/po_tagu?t=zestawy%20ubra%C5%84 i poszłam do łazienki się szybko przebrać po 15 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi...I przebiegłam szybko na duł...
-Cześć Amy..
-Heej to co idziemy..
-Tak....wychodząc krzyknęłam do rodziców wychodzę i poszłam..Szłyśmy w stronę centrum bo tam właśnie sprzedawano bilety..
-Ooo i jesteśmy..Przerażona powiedziała..
-Wooooow ile ludzi..To prawda było sporo ludzi mówiąc to zaczęłam się momentalnie śmiać na wyraz twarzy Amy miała otwarte usta i nagle zrobiła wielkie oczy...od razy gdy zaczęłam się śmiać ona spiorunowała mnie wzrokiem....A ja dalej się śmiałam..
Minęło już 30 minut a kolejka powoli przesuwała się...
-Maxi muszę skoczyć do WC..
-Dobra idź..
-Będę za 10 minut.. i pobiegła...
A ja czekałam jak głupia ale byłam już blisko początku..Jak nagle jakaś limuzyna podjechała..
A wyszedł z niej sam Justin Bieber wszyscy polecieli w jego kierunku a ja sama zostałam bo po co miałam biec jak i tak już tam go rozszarpywały ,szkoda mi go było..Justin spojrzał się na mnie i puścił mi oczko i promiennie się uśmiechną a ja odpowiedziałam mu tak samo..Po 2 minutach odjechał a ja szybko podbiegłam do kasy i wykupiłam dwa bilety w pierwszym rzędzie z wejściówkami oczywiście za kulisy...Miałam szczęście bo kupiłam jedne z ostatnich...Po 3 minutach przyszła Amy..
-Czemu nie stoisz w  kolejce..Spytała zaciekawiona..
-Bo już kupiłam bilety i to w pierwszym rzędzie z wejściówkami...A ona zaczęła się drzeć jak szalona..
-Po drodze ci wszystko opowiem...
-Oki........................
-Amy jak byłaś w  Toalecie to Juss przyjechał limuzyną i wszyscy się na niego rzucili a jako jedyna zostałam przy kasie a on na mnie popatrzał z uśmiechem i puścił mi oczko...
-Aaaaa ty to dziewczyno masz szczęście ,może mu się spodobałaś..
-Takk jasne ja zwykła nastolatka...I zaczęłyśmy się śmiać przeraźliwie głośno...
O 19:00 Byłyśmy już w swoich domach ja jak weszłam do domu i byłam taka szczęśliwa rzuciłam torebkę w kąt mojego pokoju i wybiegłam z domu podleciałam szybko do pobliskiego sklepu i zamierzałam kupić lody ,alee.....Biegnąc zachwycona biletami wpadłam na jakiegoś chłopaka..
-Uważaj jak chodzisz..Warknął chłopak w czapce i w okularach..
-Przepraszam nie chciałam...Odpowiedziała z nutką ironii w głosie..On pomógł mi wstać i wtedy zobaczyłam w nim kogoś znajomego ale nie wiedziałam za bardzo kogo..
-Ejj to ty stałaś dzisiaj przy kasie sama...Zapytał.
Takk...Po chwili mnie olśniło...Ty ty ty jesteś Justin...
-Takk ale tylko cicho..
-Oki dla ciebie wszystko.. Uśmiechnęłam się i lekko zarumieniłam..
-Mam nadzieje ,że będziesz na koncercie..Spytał z nadzieją.
-Taak kupiłam już bilety z wejściówkami..
-Świetnie!!!...Wykrzyczał szczęśliwy..a ja się również uśmiechnęłam...Porozmawiałam z nim chwilkę i dowiedziałam się ,że kupił dom który był niedaleko mnie...
-Do zobaczenia...:)
-Tak do zobaczenia...uściskał mnie i dał soczystego buziaka w policzek a ja zrobiłam się cała czerwona...
-Papa
-Pa
Wbiegłam szybko do sklepu sięgnęłam pierwsze lepsze lody i wybiegłam tak samo jak wbiegłam czyli w pośpiechu bo i tak byłam już spóźniona na kolacje...

1 komentarz: